Kłopoty prawicowej stacji. W tle cięcia pensji i spór z bratem. Szef tłumaczy: "Ludzie zawsze narzekają"

Coraz słabsze wyniki oglądalności, częste roszady w ramówce i narastające napięcia w zespole. Wokół wPolsce24 narosło wiele pytań, a byli i obecni pracownicy stacji nie kryją rozczarowania kierunkiem zmian. Krytyczne głosy dotyczą zarówno zarządzania, jak i decyzji programowych. Szef Jacek Karnowski odpiera jednak zarzuty.

Jacek Karnowski, Michał KarnowskiJacek Karnowski, Michał Karnowski
Źródło zdjęć: © Youtube@TelewizjawPolsce24, Youtube@michakarnowski
Mia Sowa

Jednym z najbardziej zaskakujących wątków kryzysu jest otwarta wojna między braćmi, którzy przez lata wspólnie budowali prawicowe medialne imperium Fratrii. Gdy Michał Karnowski zakwestionował narrację stacji zrzucającą winę za gorsze wyniki na rzekome manipulacje telemetryczne Nielsena, Jacek Karnowski uderzył w niego. – Bracie, zajmij się swoimi dealami lobbingowymi, wpychaniem wódki i tytoniu Polakom, pieniędzmi z Zondacrypto, a nie atakowaniem stacji, którą porzuciłeś i chciałeś zatopić. Radzimy sobie i sobie poradzimy – grzmiał.


WIDEO
Piotr Mróz o Telewizji Republika. Czy przyjąłby do niej zaproszenie? "A dlaczego miałbym się nie pojawić?"

Publiczny konflikt braci Karnowskich i spadek oglądalności stacji wPolsce24

W rozmowie z Wirtualnemedia.pl Jacek Karnowski nie krył rozgoryczenia całą sytuacją:

Ja nie zaczepiałem i nie będę zaczepiał. Odpowiedziałem raz, wcześniej kilkanaście razy zmilczałem. To dla mnie bolesna sprawa – uciął krótko.

Tymczasem dane Nielsena za wrzesień 2026 r. nie pozostawiają złudzeń – udział wPolsce24 w rynku spadł miesiąc do miesiąca o około 13 proc. (z 1,48 do 1,28 proc.). Kierownictwo stacji przekonuje jednak, że winna jest nieuzgodniona zmiana metodologii pomiaru.

Sama firma przyznała, że ją zmieniła, tyle że komunikat był bardzo niejasny. Nam wynik dzienny, czyli udziały w rynku w grupie ogólnej, spadł nagle z 1,6–1,8 do 1,3–1,2 proc. Jak nożem uciął. Wcześniej przeboje stacji miały grubo powyżej 2 proc. oglądalności, czasem pod 3 proc., a nagle straciły około jedną trzecią widzów. Mogę wskazać np. "Wierzbicki i Biedroń mówią jak jest" czy "Politykę na deser". W całym moim życiu nie widziałem takiego zjawiska – tłumaczył Karnowski, dodając, że stacja zaczyna już powoli odrabiać straty.

Cięcia pensji i zarzuty o chaos decyzyjny w stacji wPolsce24

Z relacji rozgoryczonych pracowników wynika, że po odejściu Michała Karnowskiego, Michała Adamczyka i Marcina Tulickiego w redakcji zapanował decyzyjny paraliż. Nowy dyrektor programowy Mariusz Pilis, szef newsroomu Grzegorz Adamczyk oraz sam Jacek Karnowski mieli według zespołu wydawać sprzeczne polecenia. Prawdziwe oburzenie wywołało jednak odejście od ryczałtów na rzecz rozliczeń dyżurowych, co, zdaniem rozmówców, obcięło zarobki niektórych reporterów z poziomu 12–13 tys. zł do zaledwie 6–6,5 tys. zł.

Naczelny wPolsce24 kategorycznie odrzuca oskarżenia o brak klarowności i broni cięć budżetowych:

Podział jest bardzo czytelny i nie rozumiem, skąd te zarzuty. Redaktorem naczelnym jestem ja, Grzegorz Adamczyk jest szefem newsroomu i w konsultacji ze mną zarządza pracą redakcji. Mariusz Pilis jako dyrektor programowy odpowiada za wprowadzanie konkretnych zmian w ofercie wPolsce24. Działamy wspólnie, myślę, że dobrze się uzupełniamy – zapewnił.

W kwestii zarobków Karnowski postawił sprawę jasno:

Ludzie zawsze narzekają, że za mało zarabiają, ale my mamy określoną pulę pieniędzy do wydania. Mamy mniej, niż chcielibyśmy mieć. Takie są realia i nie mogę od nich abstrahować. A przy tym bardzo nam zależy, by wynagrodzenia były wypłacane bez opóźnień. Jasne, nie wszyscy na tym zyskają, ale generalnie to są korekty, a nie jakieś wielkie tąpnięcia – wyjaśniał, zaznaczając, że wypłaty realizowane są terminowo.

Nerwowe roszady w ramówce i przegrany wyścig wPolsce24 z Republiką

Kolejnym punktem zapalnym okazała się niestabilna ramówka. Dziennikarze wytykają szefostwu nieustanne żonglowanie pasmami i kasowanie programów zaledwie po kilku wydaniach – tak jak miało to miejsce w przypadku formatu Magdaleny Ogórek czy "Saloniku" Stanisława Janeckiego, zdjętego po zaledwie dwóch odcinkach. W kuluarach mówi się także o przegraniu walki o widza z TV Republika Tomasza Sakiewicza, która znacznie szybciej zagospodarowała elektorat dawnego TVP Info.

Jacek Karnowski odpowiada na krytykę, podkreślając, że stacja musi zachować własną tożsamość, a szybkie cięcia są oznaką menedżerskiego refleksu.

My jesteśmy sobą, wyrastamy z Fratrii, tygodnika "Sieci", portalu wPolityce, z pewnej tradycji podejścia do świata. Ale emocji oczywiście szukamy. Na bieżąco wyciągamy wnioski, codziennie analizujemy, opierając się na danych, wciąż szukamy elementów, które można poprawić – deklaruje naczelny.

Odniósł się także do zarzutów prezenterów o brak wsparcia przy tworzeniu programów:

Jeśli z jakimś programem zaczyna być problem, robimy spotkania, analizy, rozmawiamy z twórcami, z dziennikarzami. Faktem jest jednak, że Fratria zawsze była firmą, w której dziennikarze mieli dużo swobody i także ponosili dużą odpowiedzialność. Nie może być też tak, że program się nie ogląda, a prowadzący, autor programu, uważa, że to właściwie nie jego problem, bo przecież on przyszedł na wydanie – podsumował szef stacji.
Jacek Karnowski
Jacek Karnowski © Youtube@TelewizjawPolsce24
Wybrane dla Ciebie
MOŻE JESZCZE JEDEN ARTYKUŁ? ZOBACZ CO POLECAMY