Anna Popek wraca do "afery" wokół zdjęcia z Jackiem Kurskim. Padły mocne słowa
Anna Popek w najnowszym wywiadzie opowiedziała o konsekwencjach zdjęcia, które przed laty zrobiła sobie z Jackiem Kurskim. Była gwiazda TVP została wówczas zaszufladkowana jako prawicowa prezenterka i spadł na nią za to ogromny hejt. 57-latka odniosła się też do łatki "ulubienicy Kurskiego", z jaką przez lata się mierzyła.
Anna Popek ostatnio udzieliła wywiadu, który odbił się szerokim echem za jej słowa o "przestarzałych pannach młodych po »30-tce«". W tej samej rozmowie została zapytana o swoją przeszłość, w tym o pracę w TVP. Odniosła się do głośno komentowanego zdjęcia, do którego przed laty zapozowała z Jackiem Kurskim.
TYLKO U NAS: Anna Popek zachwala pracę w TV Republika. "Doszło do aberracji"
Anna Popek wraca do afery wokół zdjęcia z Jackiem Kurskim
Anna Popek w rozmowie z redakcja Kozaczka podkreśliła, że nigdy nie nazywała się prezenterką "prawicową", mimo swoich konserwatywnych poglądów. Dodała:
Nie było wtedy takich podziałów w społeczeństwie. To się stało w 2016 roku, kiedy było to pamiętne zdjęcie z [Jackiem] Kurskim. Wtedy nie wiedziałam, że mogą być w ludziach takie tony jadu. Naprawdę nie zdawałam sobie z tego sprawy.
Anna Popek przypomniała, że na początku 2016 roku spotkała się na konferencji prasowej z ówczesnym prezesem TVP w siedzibie telewizji publicznej, gdzie zostało zrobione im wspólne, grupowe zdjęcie. Przypomniała sobie komentarze, z którymi wówczas się mierzyła. "Jak się ujawniły koszmarne głosy tych ludzi, którzy chyba stracili rozum – myślę, że po prostu zalało im mózgi – to wtedy się okazało, jakie to jest niebezpieczne. Że te »moherowe berety«, babcie, którym trzeba zabrać dowód, mają wpływ na władzę i rzeczywistości. I wtedy je po prostu zniszczyć, kompletnie zetrzeć z powierzchni ziemi. Wtedy tolerancja i to, że wszyscy jesteśmy równi, (...) nagle przestało mieć znaczenie. Wtedy na ustach tych "elitarnych" ludzi były najbardziej grubiańskie i wulgarne" – powiedziała.
Anna Popek była nazywana "ulubienicą Jacka Kurskiego". "Dostawałam bęcki"
Anna Popek podkreśliła, że mimo konsekwencji, jakie wówczas poniosła za zapozowanie do zdjęcia z Jackiem Kurskim, drugi raz zrobiłaby to samo. Wyjaśniła:
Teraz tym bardziej bym poszła, bo już tak mnie wkurza ten brak wolności i takiej obiektywnej oceny... Wydaje mi się, że jak próbują zamknąć człowieka, to mają powód, dlatego tym bardziej nie wolno dać się zamknąć, tylko trzeba mówić prawdę obiektywnie i spokojnie.
Prezenterka przyznała też, że zdenerwowało ją, że swego czasu nazywali ją "ulubienicą Jacka Kurskiego". "Dostawałam bęcki od tych, którzy myśleli, że pewnie jakieś fantastyczne apanaże i możliwości się z tym wiążą, a tak nie było. Natomiast w każdej instytucji są zazdrośnicy, więc jak ci z telewizji czytali, że jestem »ulubienicą«, to wiadomo, że ich to nie cieszyło, a wręcz przeciwnie. Po prostu z dwóch stron strefa zgniotu... Nie było to łatwe i nie był to przyjemny czas, powiedziałabym nawet, że był trudny" – podsumowała.