Gwiazda Kaliny Jędrusik (w filmie "Bo we mnie jest seks" zagrała ją Maria Dębska) w 1963 r. świeciła absolutnie pełnym blaskiem. Aktorka, która nosiła miano największej seksbomby PRL-u i "polskiej Marilyn Monroe", prowadziła życie, które w ówczesnych realiach wymykało się wszelkim schematom. Z jednej strony była żoną wybitnego pisarza Stanisława Dygata (Leszek Lichota), a z drugiej strony nawiązała romans z młodym piosenkarzem (Krzysztof Zalewski), co jej mąż całkowicie zaakceptował.
WIDEOPowstanie film o Sebastianie Fabijańskim?! "Moja historia mogłaby być inspirująca"
O czym opowiada film "Bo we mnie jest seks"?
Punktem zwrotnym w filmowej historii staje się pamiętny występ Kaliny Jędrusik z okazji górniczej Barbórki, który wywołał skandal. Artystka miała na sobie niewielki krzyżyk, który z odwagą wyeksponowała na swoim głębokim dekolcie, co zbulwersowało władze ludowe. Reakcją aparatu państwowego było natychmiastowe nałożenie na Jędrusik zakazu występów telewizyjnych. Okazało się jednak, że oficjalne, ideologiczne oburzenie partii było tylko wygodnym pretekstem, a całą sytuację bezwzględnie wykorzystał wysoki rangą urzędnik pracujący w państwowej telewizji.