Joanna Mąkosa spotkała się z OGROMNYM hejtem. Zdradziła szczegóły: "Byłam w pewien sposób inwigilowana"

Daniel Lewandowski
Joanna MąkosaJoanna Mąkosa
Źródło zdjęć: © Facebook: Joanna Mąkosa

Joanna Mąkosa znalazła się w centrum potężnej medialnej burzy po przekazaniu na antenie błędnej informacji z depeszy PAP. Pomyłka błyskawicznie przerodziła się w bezlitosną nagonkę, falę gróźb i brutalną inwigilację jej życia prywatnego. W szczerej rozmowie z portalem Wirtualnemedia.pl prezenterka przerwała milczenie i opowiedziała o ogromnym hejcie.

Joanna Mąkosa przekazała na antenie TVP Info niepokojące informacje o ataku na policjantkę. Z relacji przedstawionej podczas pikiety przed Trybunałem Konstytucyjnym wynikało, że funkcjonariuszka padła ofiarą napastnika uzbrojonego w nóż. Szybko wyszło jednak na jaw, że depesza przygotowana przez dziennikarza Polskiej Agencji Prasowej, na której opierał się news, mijała się z prawdą. W konsekwencji na prezenterkę TVP spadła fala internetowego hejtu. Dziennikarka opowiedziała o kulisach tej sprawy w wywiadzie dla portalu Wirtualnemedia.pl.


WIDEO
TYLKO U NAS: "Kora byłaby przerażona". Kamil Sipowicz gorzko o ksenofobicznej fali w Polsce

Dziennikarka TVP wprost o ogromnym hejcie

Prezenterka przyznała, że po feralnym dyżurze próbowała całkowicie odciąć się od mediów społecznościowych, naiwnie wierząc, że afera ma charakter incydentalny i szybko minie. Rzeczywistość okazała się znacznie brutalniejsza – w nagonkę włączyli się politycy i przedstawiciele prawicowej telewizji. W sieci zaczęły krążyć stworzone przez sztuczną inteligencję grafiki zapowiadające wysokie kary od KRRiT. Mąkosa wyznała, że najbardziej przerażające było dla niej poczucie bycia inwigilowaną.

Byłam też przekonana, że to będzie tylko chwilowe "poruszenie". Natomiast okazało się, że angażowali się w to także politycy. (...) Najbardziej zaniepokoiło mnie to, że byłam w pewien sposób "inwigilowana". Sprawdzano, gdzie się uczyłam, z kim mam dziecko, z kim byłam. Takie informacje z mojego osobistego życia zostały wyciągnięte i przytaczane na portalu X, głównie przez pana Marcina Dobskiego z Telewizji Republika – powiedziała portalowi Wirtualnemedia.pl Mąkosa.

Dziennikarka podkreśliła jednocześnie, że żadna pomyłka antenowa nie daje internautom prawa do wysyłania gróźb i wylewania tak gigantycznej nienawiści.

Joanna Mąkosa bierze odpowiedzialność za słowa na antenie TVP

Odnosząc się do samego błędu, Mąkosa zaznaczyła, że nie zamierza uciekać od odpowiedzialności za wypowiadane komunikaty, jednak specyfika programów na żywo uniemożliwia jej natychmiastową weryfikację każdego źródła. Zwróciła uwagę, że choć PAP opublikował sprostowanie już w sobotę, w TVP Info zabrakło błyskawicznej reakcji. Sama mogła zdementować nieprawdziwą informację dopiero we wtorek o 13:00, kiedy to po raz pierwszy od wybuchu afery pojawiła się w studiu.

Nie uchylam się od odpowiedzialności za wypowiadane słowa. Ale nie jestem w stanie przy takim trybie i tempie pracy weryfikować każdej informacji na bieżąco. To zadanie redakcji. Pomyłki się zdarzają. To telewizja na żywo. Polska Agencja Prasowa zamieściła sprostowanie (w sobotę – przyp. red.) i uważam, że my wtedy też takie powinniśmy opublikować. Tego zabrakło – powiedziała dziennikarka.
Joanna Mąkosa w TVP Info
Joanna Mąkosa w TVP Info © Facebook: Joanna Mąkosa
Wybrane dla Ciebie
NIE WYCHODŹ JESZCZE! MAMY COŚ SPECJALNIE DLA CIEBIE