"Azja Express". Zgrzyt na trasie wyścigu. Herbuś i Bukowiecki uderzają w braci Danilczuków

W "Azji Express" skończyły się sentymenty, a walka o przetrwanie zaczyna zbierać emocjonalne żniwo. W najnowszym odcinku doszło do ostrego zgrzytu między Edytą Herbuś i Piotrem Bukowieckim a Michałem i Pawłem Danilczukami. Niewinny gest pomocy i wspólna podwózka na pace przerodziły się w festiwal pretensji, wulgaryzmów oraz oskarżeń o złamanie niepisanych reguł gry.

Kadry z "Azji Express"Kadry z "Azji Express"
Źródło zdjęć: © TVN
Mia Sowa

Problemy zaczęły się jeszcze, zanim samochód w ogóle ruszył z miejsca. Bukowiecki i Herbuś nie kryli irytacji zachowaniem braci. – Michał wskoczył, a Paweł negocjował z innym kierowcą, co nas zatrzymało – relacjonował poirytowany Piotr. – Ja się już wtedy zdenerwowałam – dodała Edyta.


WIDEO
Zoja Skubis o kulisach "Azji Express". Zaskakujące słowa

"Azja Express". Wspólna podróż i pierwsze zgrzyty

Ostatecznie panowie wpakowali się na pakę, jednak prawdziwy kryzys nadszedł chwilę później. Podczas wsiadania Paweł Danilczuk mocno uderzył się w kolano, co dodatkowo zaogniło atmosferę. Kiedy zaś dowiedział się, że samochód nie jedzie bezpośrednio do celu, nie krył frustracji.

Ku***, był jeden gość, który powiedział: "Powiedz, czy coś ci się stało, to cię zabiorę" – grzmiał.

Pozostali uczestnicy próbowali go uspokoić i zwracali uwagę, by nie wyładowywał złości na innych. Paweł ostatecznie zamilkł i wyraźnie ograniczył kontakt z resztą grupy.

Po wszystkim Michał Danilczuk przyznał przed kamerami, że od początku wyczuwał niezręczną atmosferę:

Szczerze, to ja czułem trochę dziwną atmosferę. Niby grzecznościowo nas zabrali, ale tak naprawdę chyba bardzo chcieli być pierwsi. Więc trochę było im nie na rękę nas zabierać.

"Azja Express". Kłótnia o zasady

Prawdziwy festiwal oskarżeń rozpoczął się jednak dopiero wtedy, gdy uczestnicy opuścili samochód i zaczęli szukać kolejnego transportu. Danilczuk mówił:

Zasady są takie, że to oni wysiadają i idą jako pierwsi. Ale w tym momencie Piotr mówi: "Nie, my nie jedziemy do końca". I wtedy zapaliła mi się flaga nadziei, że dobra, my do końca nie jedziemy, czyli jeszcze jedziemy.

Inaczej widział to Piotr Bukowiecki, który jasno wskazał, kto w tej sytuacji miał pierwszeństwo.

Jest dosyć prosta zasada. Ten, który udostępnia samochód drugiej parze, ma pierwszeństwo. Chłopaki się do tego nie zastosowali. Ewidentnie. Tyle.
Kadr z "Azji Exrpess"
Kadr z "Azji Exrpess" © TVN
Wybrane dla Ciebie
NIE WYCHODŹ JESZCZE! MAMY COŚ SPECJALNIE DLA CIEBIE