Zabawna sytuacja w "Familiadzie". Karol Strasburger naprawdę to powiedział...
Karol Strasburger w ostatnim odcinku "Familiady" nazwał grupę Behemoth zespołem "hardrockowym", co nie uszło uwadze wielu widzów TVP. O przebiegu teleturnieju żartobliwie wypowiedziała się też formacja Big Cyc.
"Familiada" pozostaje jednym z najpopularniejszych teleturniejów wśród widzów, którzy chętnie komentują przebieg kolejnych gier na Instagramie i Facebooku. Karol Strasburger w ostatnim odcinku programu zadał pytanie m.in. o zespoły muzyczne, których nazwa zaczyna się od litery "B". Uczestnicy mieli spory problem ze wskazaniem tych grup, które wymienili ankietowani. Ostatecznie aż trzy hasła pozostały nieodgadnięte, a komentarz Strasburgera o jednym z nich zaskoczył wielu widzów.
TYLKO U NAS: Robert Stockinger o wpadce w "Pytaniu na śniadanie"
Zabawny moment w "Familiadzie"
Zawodniczka z drużyny "Musicale" wskazała na Budkę Suflera, która znalazła się na drugim miejscu w tabeli. Najwyżej typowaną odpowiedzią był Bajm, którą wskazali gracze z "Archiwum C". Uczestnicy nie chcieli wziąć na siebie dalszego zgadywania, co Karol Strasburger dowcipnie podsumował słowami nawiązującymi do tytułu jednego z największych przebojów zespołu z Beatą Kozidrak:
No bo »Nie ma wody na pustyni«, to nie ma co.
Na te słowa w studiu "Familiady" rozległy się śmiechy. Zawodniczkom z grupy "Musicale" jednak do śmiechu nie było, bo nie były w stanie wstrzelić się w klucz odpowiedzi, dlatego pytanie przejęli konkurenci. A ci wskazali Brathanki z piątego miejsca na liście ankietowanych, czym zagwarantowali sobie kolejne punkty.
ZOBACZ TEŻ: Piotr Głowacki ROZBAWIŁ odpowiedzią w "Familiadzie". Karol Strasburger tylko dolał oliwy do ognia (WIDEO)
Muzyczna wpadka Karola Strasburgera w "Familiadzie". Widzowie TVP rozbawieni
Wśród odpowiedzi niewskazanych przez graczy "Familiady" pojawił się m.in. zespół Behemoth, w którym śpiewa Adam "Nergal" Darski. Karol Strasburger błędnie opisał grupę jako grającą muzykę "mocno hard rockową", kiedy w rzeczywistości formacja tworzy death metal. Miłośnicy muzyki nie kryli rozbawienia tym, co usłyszeli.
"Behemoth, taki hard rockowy. Tak coś w połowie między Deep Purple a Thin Lizzy", "Nergal zmienił gatunek muzyczny", "Behemoth – hard rock XD", "Behemoth to hard rock. Paaanie..." – piszą rozbawieni internauci.
Część powyższych komentarzy pojawiła się na profilu grupy Big Cyc, która znalazła się na tablicy wśród punktowanych odpowiedzi. Karol Strasburger był wyraźnie zdziwiony pojawieniem się zespołu wśród typowań ankietowanych "Familiady" i nie wymienił jego sprośnej nazwy przed kamerami, co nie uszło uwadze członków formacji. Napisali: "Panu Karolowi nie przeszło przez gardło".
Czym się różni hard rock od death metalu?
Death metal cechuje się m.in. growlingiem, czyli charakterystycznym "warczeniem" wokalistów. Dla tej muzyki powszechne są też nagłe zmiany tempa, tonacji i metrum w utworach, ale też teksty piosenek, które zazwyczaj poruszają temat śmierci, stąd też zresztą nazwa całego gatunku – "metal śmierci". Wokaliści hard rocka raczej nie "warczą" na scenie, a w swoich utworach rzadziej poruszają mroczne tematy.