Joanna Racewicz OSTRO podsumowała atmosferę w TVP. Wskazała na "podział, z którym mamy do czynienia w Polsce"
Joanna Racewicz przez wiele lat pracowała w TVP jako prezenterka informacji, ale z czasem rozstała się z nadawcą publicznym. W najnowszym wywiadzie dla "Dzień dobry TVN" ujawniła, że miała dość tego, co dzieje się na Woronicza. – Ta stacja zawsze jest czyjaś, ona nigdy nie jest publiczna w sensie społeczeństwa – wyjaśniła.
Joanna Racewicz zaczynała karierę telewizyjną od prowadzenia serwisów informacyjnych w TVP, w której pracowała w latach 1999-2006 i 2011-2018. Od dawna nie ma już nic wspólnego z telewizją publiczną, a w najnowszym wywiadzie dla "Dzień dobry TVN" wyraziła się o dawnym pracodawcy w dość krytyczny sposób.
TYLKO U NAS: Zapytaliśmy Joannę Racewicz o "tajemniczego" mężczyznę, z którym ją widziano. "Naprawdę mam powiedzieć?"
Joanna Racewicz ostro podsumowała TVP. "W newsroomie wezwania do wojny, a konferencje to wzajemne okopy"
Joanna Racewicz już na początku rozmowy z Marcinem Prokopem i Dorotą Wellman została zapytana, dlaczego nie pracuje już w mediach informacyjnych. Wyjaśniła:
Kiedy wchodzisz do newsroomu i na ekranach wyświetlają się nie informacje, ale jakiś rodzaj wezwania do wojny, a konferencje nie są konferencjami, tylko jakimiś zbrojeniami i okopami wzajemnymi, to ta sytuacja rzutuje – mówię o podziale, z którym mamy do czynienia w Polsce. Ten podział też rzutuje na ludzi, na dziennikarzy, tnie w poprzek stoły rodzinne. Wtedy myślisz sobie, że nie chcę już brać w tym udziału.
I choć Joanna Racewicz w trakcie kariery prowadziła serwisy informacyjne także w Polsacie, to z jej wypowiedzi wynika, że mówiła przede wszystkim o TVP. Nawiązała bowiem do Marcina Prokopa i Doroty Wellman, którzy przed laty również współpracowali z nadawcą publicznym. Powiedziała:
Odpowiadałam za newsy [w TVP – red.]. Wasze odejście stamtąd też było jakimś pokłosiem takiej refleksji, że ona [telewizja – red.] zawsze jest czyjaś i nigdy nie jest publiczna w sensie społeczeństwa. Zawsze tam w jaskry biorą ją jacyś panowie z górnych pięter, którzy potem – pewnie mniej czy bardziej udolnie – dyktują w słuchawkach: "Zadaj takie pytanie" albo "Odpuść". To też nie jest żadna moja recenzja tych, którzy zostali. To decyzje ludzi. Ja podjęłam taką [że odeszłam – red.] i za nią odpowiadam.
ZOBACZ TEŻ: Joanna Racewicz oburzona atakami na córkę Karola Nawrockiego. "Zaczynam rozumieć Polskę B"
Marcin Prokop ujawnił widzom TVN, że Joanna Racewicz "spogląda w stronę świata telewizyjnej rozrywki" i że prezenterka "brała udział w pewnych castingach".