1 sierpnia na placu Piłsudskiego w Warszawie odbył się koncert "Warszawiacy śpiewają (nie)zakazane piosenki", który od lat jest jednym z najważniejszych punktów obchodów rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. Wydarzenie, transmitowane na antenie TVP1, zgromadziło mieszkańców stolicy oraz widzów przed telewizorami, którzy wspólnie śpiewali utwory towarzyszące powstańcom i cywilom podczas dramatycznych dni 1944 r. Tegoroczne widowisko poprowadzili Justyna Dżbik-Kluge oraz Robert Stockinger. W komentarzach przed i po transmisji wielokrotnie wracało nazwisko Tomasza Wolnego, który przez lata prowadził koncert i dla wielu osób stał się jego nieodłącznym symbolem.
Paulina Sykut-Jeżyna o prowadzeniu "halo tu polsat" z Tomkiem Wolnym, wynikach oglądalności i konkurencji:
Tomasz Wolny nie poprowadził koncertu powstańczego
To właśnie brak Tomasza Wolnego stał się jednym z najczęściej komentowanych tematów wśród internautów. Dziennikarz przez kilka lat był gospodarzem koncertu "Warszawiacy śpiewają (nie)zakazane piosenki" — prowadził go w latach 2017–2023 i mocno angażował się w pielęgnowanie pamięci o Powstańcach Warszawskich. Zmiana gospodarza koncertu była związana z tym, że Wolny pożegnał się z Telewizją Polską w 2024 r.
Wolny był szczególnie ceniony przez środowisko powstańcze, z którym przez lata utrzymywał bliskie relacje. W 2025 r. grupa weteranów wystosowała apel, w którym zwracała uwagę, że widziałaby go ponownie w roli prowadzącego, podkreślając jego wieloletnie zaangażowanie w popularyzowanie historii Powstania Warszawskiego.
Internauci oburzeni brakiem Tomasza Wolnego na koncercie TVP
W mediach społecznościowych TVP pojawiło się wiele komentarzy dotyczących prowadzących. Część widzów podkreślała, że dla nich koncert bez Tomasza Wolnego stracił część wyjątkowego charakteru.
"Ten koncert to tylko Tomasz Wolny", "Z Tomkiem czy bez przybywamy. Ale dzięki temu wykluczeniu Tomek Wolny zyskał niesamowitą sławę i docenienie swojej działalności z powstańcami. A było go po prostu bez rozgłosu zostawić jako prowadzącego i już, ale do tego trzeba było mieć klasę", "Tomek miał dar do tego, aż się chciało go słuchać, a teraz?", "Szkoda, że bez Pana Wolnego. To byłby wyraz szacunku do woli Powstańców. Niestety, tutaj widać, że nawet ich nikt nie słucha", "Ten koncert bez Pana Wolnego to już nie to samo" - pisali internauci.
Nie wszyscy jednak podzielali te opinie. Część osób zwracała uwagę, że najważniejszym celem wydarzenia jest uczczenie pamięci bohaterów Powstania Warszawskiego, a nie osoba prowadzącego.
"Ja rozumiem, że pan Wolny to wspaniały człowiek, ale to koncert zorganizowany dla bohaterów Warszawy i kto będzie prowadził ten świąteczny koncert, będzie bez różnicy. Doceńcie to", "Uczestniczymy w koncercie nie dla Pana Wolnego, ale aby uczcić pamięć wielkiego zrywu i poległych", "Ludzie, co z Wami? Koncert jest dla wszystkich, a szczególnie hołdem dla Powstańców. Kto poprowadzi, nie jest kwestią czyjegoś gustu. Zostawmy tym, którzy to przygotowują" - grzmieli niektórzy.