Afera po "Kuchennych rewolucjach". Do akcji musiał wkroczyć prawnik

Po emisji odcinka "Kuchennych rewolucji" widzowie zauważyli, że odmieniona przez Magdę Gessler restauracja nie działa już w Wejherowie. Właściciele Tawerny Spod Znaku Ryby wyjaśnili, dlaczego przenieśli lokal do Redy i zapewnili, że nie zbankrutowali.

"Kuchenne rewolucje", afera po odcinku"Kuchenne rewolucje", afera po odcinku
Źródło zdjęć: © Facebook, KAPiF
Paweł Ćwikliński

24 września TVN pokazał czwarty odcinek 33. sezonu "Kuchennych rewolucji". Magda Gessler odwiedziła wtedy restaurację Deptak w Wejherowie, prowadzoną przez Małgorzatę i Łukasza. Po przeprowadzonej metamorfozie lokal przyjął nazwę Tawerna Spod Znaku Ryby.


WIDEO
Czy Kajra pobiera 800 plus? Co z emeryturą? "Jesteśmy zabezpieczeni dobrymi inwestycjami"

"Kuchenne rewolucje". Restauracja zmieniła lokalizację

W programie wszystko wskazywało na powodzenie zmian. Gospodyni wróciła do restauracji po siedmiu tygodniach i pozytywnie oceniła efekty przeprowadzonej rewolucji. Po emisji widzowie odkryli jednak, że tawerna nie działa już pod dotychczasowym adresem w Wejherowie.

Internauci zaczęli podejrzewać, że za zamknięciem lokalu mogły stać problemy finansowe. Właściciele przekazali jednak, że restauracja nadal działa, ale w Redzie. W oświadczeniu opublikowanym na Instagramie Tawerny Spod Znaku Ryby napisali:

Po emisji naszego odcinka "Kuchennych Rewolucji" pojawiło się wiele pytań i komentarzy dotyczących naszego nowego miejsca. Dlatego chcemy powiedzieć to jasno: nie zamknęliśmy się i jesteśmy w Redzie. To właśnie tutaj nowe życie dostała Tawerna, nowe miejsce, nowa energia, ale z tym wszystkim, co Pani Magda zostawiła u nas podczas '"Kuchennych Rewolucji".

Redakcja Plotka skontaktowała się z restauratorami, aby poznać przyczyny zmiany adresu. Małgorzata i Łukasz wyjaśnili, że nagrania do programu odbyły się w marcu. Od tamtej pory ich sytuacja zawodowa miała się zmienić, a na decyzję o przeprowadzce wpłynęło kilka czynników.

Decyzja o zmianie lokalizacji była trudna, ale konieczna. Złożyło się na nią kilka kluczowych czynników, w tym m.in. konflikt z właścicielem poprzedniego lokalu, który utrudniał nam bieżące funkcjonowanie oraz samą organizację nagrań z udziałem pani Magdy Gessler (o czym produkcja programu była na bieżąco informowana). Dodatkowo w sieci pojawiło się wiele fałszywych, oczerniających nas pomówień – mówią restauratorzy.

"Kuchenne rewolucje". Do akcji musiał wkroczyć prawnik

Właściciele zaznaczyli, że nie mogą ujawnić wszystkich szczegółów sytuacji. Jak tłumaczyli, sprawą zajmuje się ich adwokat. Dodali także, że opisane okoliczności przełożyły się na mniejszą liczbę gości, co utrudniło dalsze prowadzenie działalności w poprzednim miejscu:

Z uwagi na fakt, że sprawą zajmuje się obecnie nasz adwokat, nie możemy zdradzać szczegółów tych działań. Te wszystkie okoliczności wpłynęły negatywnie na liczbę gości, co postawiło nas pod ścianą i zmusiło do podjęcia radykalnych kroków.

Restauratorzy podkreślili też, że przeprowadzka nie oznaczała zakończenia działalności ani bankructwa. Według ich relacji nowa lokalizacja okazała się dobrą decyzją, a tawerna kontynuuje pracę w Redzie.

Stanowczo zaprzeczamy wszelkim spekulacjom i plotkom, jakoby nasza restauracja została zamknięta lub zbankrutowała. Nie poddajemy się, walczymy dalej, bo gastronomia to nasza miłość – przekazali Małgorzata i Łukasz.
"Kuchenne rewolucje", odcinek w Wejherowie
"Kuchenne rewolucje", odcinek w Wejherowie © Facebook
Wybrane dla Ciebie
ZATRZYMAJ SIĘ NA CHWILĘ… TE ARTYKUŁY WARTO PRZECZYTAĆ