Grali parę w "Ranczu", ale prywatnie się NIENAWIDZĄ. "Oskarżyła mnie o molestowanie seksualne"

Magdalena Waligórska-Lisiecka i Arkadiusz Nader wrócą na plan serialu "Ranczo", w którym przez lata grali parę. Fani hitu TVP dobrze pamiętają nagłośniony konflikt między aktorami, którzy swego czasu przerzucali się przykrymi oskarżeniami. Spór gwiazd "Rancza" skończył się na prokuraturze.

Magdalena WaligórskaMagdalena Waligórska i Arkadiusz Nader grali parę w "Ranczu"
Źródło zdjęć: © AKPA | Krzemiński, Niemiec
Sergiusz Królak

We wtorek rozpoczęto zdjęcia do nowego, 11. sezonu "Rancza", który jesienią 2026 r. wróci na ekran po dekadzie przerwy. Wiadomo, że w serialu ponownie pojawią się Magdalena Waligórska-LisieckaArkadiusz Nader, czyli odtwórcy ról Wioletki i Staśka. Nie wiadomo, jak potoczą się losy ich bohaterów, ale faktem jest, że aktorzy przed laty popadli w ostry konflikt, czemu przyglądała się kolorowa prasa.

Magdalena Waligórska-Lisiecka komentuje powrót "Rancza"

Historia konfliktu między Magdaleną Waligórską a Arkadiuszem Naderem

Spór między aktorami zaczął się od niewinnego żartu, który Arkadiusz Nader zrobił Magdalenie Waligórskiej przed premierą spektaklu "Smak mamrotu" z ich udziałem. "Gdy Magda stała na scenie, nasz technik wyświetlił na monitorze fragment filmu po*nograficznego. To trwało kilka sekund. Widownia niczego nie widziała, tylko Magda. Była bardzo poruszona. Po spektaklu zeszła ze sceny, spoliczkowała technika i przyczepiła się do mnie, Arka Nadera i jeszcze jednego kolegi. Później zorganizowała spotkanie ze scenarzystą, reżyserem i producentem »Rancza«, który sprawę wyjaśnił. Ale ona, chociaż ją przeprosiliśmy, jeszcze bardziej się nakręciła i oskarżyła jednego z nas, że ją molestował seksualnie. Sądziłem, że czas zagoił rany, ale, jak widać, nie" – ujawnił jeden z aktorów w rozmowie z redakcją "Twojego Imperium".

Gazety w 2015 r. doniosły o bójce, do której miało dojść między aktorami za kulisami Teatru Nowego w Zabrzu. Arkadiusz Nader poskarżył się mediom, że Magdalena Waligórska go obraziła (miała kazać mu "wypier*alać" i zwyzywać go od "ch*jów"), a jej ówczesny chłopak (teraz mąż) "dokonał napaści z jej współudziałem". Aktor w rozmowie z redakcją "Super Expressu" relacjonował:

On na szczęście trafił mnie tylko raz. Na koniec usłyszałem od niego, że nasze spotkania zawsze będą wyglądać w ten sposób i za każdym razem, jak mnie spotka, to będzie mnie bił.

"Trzy lata temu oskarżyła mnie i moich kolegów (...) o molestowanie seksualne. Nic jej z tego wtedy nie wyszło, więc się mści. Najwidoczniej uznała, że jest dobry moment, żeby kontynuować te napaści" – dodał w wywiadzie dla "Faktu".

Do teatru w Zabrzu miała zostać wezwana policja, a między aktorami miało dojść do porozumienia, ale Arkadiusz Nader mimo to złożył zawiadomienie o napaści na komendzie. "Zakrwawiony trafiłem do szpitala. Jestem ofiarą, nie byłem agresorem! Mam na to świadków, mam wyniki lekarskiej obdukcji" – zapewnił. Swoje stanowisko w sprawie przekazała także Magdalena Waligórska, mówiąc redakcji "Faktu":

Złożyłam zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. To są cztery paragrafy. I nie mówię tu o sytuacji w Zabrzu, ale o czterech ostatnich latach. Mnie całkowicie wystarczy współpraca z policją, przedstawienie dowodów w sądzie, a nie walka na słowa w mediach i robienie z tego pośmiewiska na oczach całej Polski. Nie wejdę w słowną szarpaninę.

Prokuratura umorzyła obie wspominane sprawy, choć uznała, że faktycznie doszło do naruszenia nietykalności cielesnej Arkadiusza Nadera.

Magdalena Waligórska i Arkadiusz Nader
Magdalena Waligórska i Arkadiusz Nader na planie "Rancza" © AKPA | Niemiec
Wybrane dla Ciebie
MOŻE JESZCZE JEDEN ARTYKUŁ? ZOBACZ CO POLECAMY