Roksana z "Hotelu Paradise" rozbawiła innych uczestników do łez. "HAUCZAŁ i na mnie skoczył"
W "Hotelu Paradise Extra" podczas kolacji zrobiło się zaskakująco emocjonująco, gdy rozmowa zeszła na temat… strachu Roksany przed zwierzętami. Uczestniczka opowiedziała o swoich doświadczeniach. – Miałam raz tak, że duży pies na mnie biegł i się wystraszyłam, bo na mnie hauczał i na mnie skoczył – wyznała. Jej słownictwo wywołało przy stole falę śmiechu.
Roksana z "Hotelu Paradise" przyznała niedawno, że zwierząt "nienawidzi". Wszystko przez przykre sytuacje z przyszłości. – Kiedyś miałam świnki morskie i królika, ale nawet wtedy po czasie zaczęłam się ich bać szczególnie kiedy robiły nagłe ruchy albo mnie ugryzły. Ten królik miał nawet urojoną ciążę i potrafił syczeć, i mnie zaatakować, co jeszcze bardziej mnie stresowało. To nie jest kwestia niechęci do zwierząt, tylko strachu, który został ze mną od dziecka – opowiadała. Teraz temat wrócił.
Stała się "odkryciem" 12. edycji "Hotelu Paradise". Kim jest Roksana Więcko?
Roksana z "Hotelu Paradise" o strachu przed psami
Roksana, wypytywana przez Maksa o lęk przed psami, przyznała, że od dziecka boi się zwierząt i to niezależnie od sytuacji.
Ja się od urodzenia boję zwierząt. Zawsze, jak mnie pies jakiś widzi, to on po prostu na mnie skacze… Wiesz, że miałam raz tak, że duży pies na mnie biegł i się wystraszyłam, bo na mnie hauczał i na mnie skoczył. Taki mega duży owczarek niemiecki – opowiadała.
Słowo "hauczał" natychmiast wywołało niemałe śmieszki w grupie.
No… kot miauczy, pies hauczy… w sumie logiczne – żartowali uczestnicy.
Roksana dodała, że bała się nawet chomika, choć – jak podkreśliła – koni i słoni już nie, bo "nigdy jej nic nie zrobiły". Gdyby trafiła jej się randka w zoo, niektóre zwierzęta byłyby dla niej akceptowalne:
Do świnek morskich bym poszła. Do rybek, koni, słoni, żółwi.
Uczestniczka "Hotelu Paradise" broni Roksany przed żartami
Nie wszystkim jednak podobało się, że ekipa tak mocno ciągnęła temat. Jedna z uczestniczek zwróciła uwagę, że żarty zaczynają przekraczać granicę.
Skoro się boi, to czemu ciągle ją atakujecie. Tak ma, no i już. Może coś się stało, a nie chce mówić, a wy ją od pięciu minut dręczycie: czemu, czemu i czemu, bo wy lubicie psy – powiedziała, gasząc atmosferę przy stole.