Sydney Sweeney ponownie znalazła się w centrum uwagi. Aktorka niedawno wypuściła własną linię bielizny SYRN, której promocja przyciągnęła uwagę zarówno fanów, jak i mediów. We wtorek Sweeney opublikowała serie odważnych fotografii, prezentując w nich koronkowe elementy swojej kolekcji.
Sandra Kubicka zamyka swój lokal z matchą w Warszawie!
Sydney Sweeney i kontrowersyjna kampania promocyjna
Aktorka nie kryje, że projekt ma dla niej osobiste znaczenie.
Sekret wreszcie wyszedł na jaw... przywitajcie się z SYRN. To bielizna, którą nosisz dla SIEBIE, bez tłumaczeń, bez przepraszania - napisała Sweeney, zapowiadając dostęp do kolekcji dla zapisanych wcześniej osób.
Nie zadowalając się jedynie sesją zdjęciową, Sweeney przeprowadziła spektakularną akcję marketingową. Wraz z ekipą umieściła biustonosze na legendarnym napisie Hollywood, co natychmiast stało się viralem. Jak relacjonuje TMZ, cała akcja była pełna emocji, gdy aktorka żartowała: "W tym tempie zaraz nas złapią."
Sydney Sweeney może mieć problemy
Jednak pomysł ten wywołał reakcję Izby Handlowej Hollywood, która dysponuje prawami do wizerunku słynnego znaku. Jak podano, produkcja nie była w żaden sposób autoryzowana. Każda tego typu akcja wymaga licencji, a wspinanie się lub dokonywanie fizycznych zmian w strukturze napisu jest surowo zabronione.
Według relacji z TMZ, Sweeney uzyskała zgodę na filmowanie w okolicy, jednak nie obejmowała ona wspinaczki czy ingerencji w konstrukcję napisu. Chociaż policja nie otrzymała jeszcze formalnego zgłoszenia, Izba Handlowa prowadzi swoje dochodzenie. Osoby naruszające te przepisy mogą zostać ukarane grzywną do 1 tys. dolarów lub nawet sześcioma miesiącami więzienia.