"Taniec z gwiazdami" wsparł zbiórkę Łatwoganga. Początkowo widzowie się NIEPOKOILI
Świat telewizji i internetu łączy siły w szczytnym celu. Podczas niedzielnego odcinka "Tańca z Gwiazdami" widzowie Polsatu mogą wesprzeć zbiórkę na rzecz Fundacji Cancer Fighters, skanując specjalny kod QR widoczny na ekranach. I choć początkowo nie był on dostępny, to w końcu pojawił się na antenie, a sama stacja wsparła akcję kwotą 300 tysięcy złotych.
"Taniec z Gwiazdami" od lat dostarcza milionom widzów przed telewizorami ogromnych emocji. W ćwierćfinałowym odcinku tanecznego show widzowie mieli zobaczyć od samego początku kod QR do zbiórki Łatwoganga. Początkowo jednak program rozpoczął się jak zwykle i nie wspomniano o akcji, którą żyje Polska od kilku lat. To zaniepokoiło fanów, którzy tłumnie ruszyli do komentowania postów w mediach społecznościowych. Po kilku minutach zarówno prowadzący, jak i uczestnicy wspomnieli o akcji, potwierdzając tym samym dane wcześniej słowo.
Internauci tłumnie skomentowali brak kodu QR do zbiórki Łatwoganga w "TzG"
Cała Polska żyje obecnie akcją Łatwoganga i Bedoesa, więc nic dziwnego, że wiele osób czekało na kod QR na ekranie Polsatu podczas "Tańca z gwiazdami". Gdy tuż po starcie ten nie był widoczny, internauci tłumnie ruszyli do komentowania w mediach społecznościowych tanecznego show.
"A gdzie kod?", "HALO, a gdzie obiecany kod do zbiórki Łatwoganga?!", "Gdzie kod QR, który obiecaliście Bagiemu?", "Plis dajcie kod QR do zbiórki, obiecaliście...", "Dotrzymajcie słowa z tym kodem..." - pisali fani.
I choć początkowo próżno było go szukać na ekranie, to po tańcu Jaspera pojawił się na antenie. Ponadto Krzysztof Ibisz poinformował, że stacja Polsat dorzuca się do akcji Łatwoganga, zasilając konto zbiórki kwotą 300 tysięcy złotych!
Mikołaj Bagiński był inicjatorem akcji z kodem QR w "Tańcu z gwiazdami"
Głównym inicjatorem tego fantastycznego połączenia świata telewizji z internetem był Mikołaj "Bagi" Bagiński. To on wpadł na pomysł, by wykorzystać potężne zasięgi tanecznego programu w szczytnym celu i skontaktował się z dyrektorem programowym, Edwardem Miszczakiem oraz z produkcją show. Jak sam influencer z dumą relacjonował w swoich mediach społecznościowych, włodarze stacji nie wahali się ani chwili – zgoda na to bezprecedensowe rozwiązanie zapadła w zaledwie pięć minut.