"Azja Express" od początku indonezyjskiej przygody nie daje uczestnikom taryfy ulgowej, a jedną z najmocniej komentowanych par są Katarzyna Zillmann i Janja Lesar – partnerki prywatnie i w wyścigu. Zillmann startowała w trudniejszych okolicznościach: jeszcze przed wylotem na Bali nabawiła się bolesnej kontuzji, a na początku odcinka musiała zmierzyć się z zadaniem szycia jutowych worków na czas. Wyzwanie szybko pokazało, że praca manualna nie jest jej mocną stroną.
ZOBACZ TEŻ: "Twoja twarz brzmi znajomo". Brzozowski jako Mieczysław Fogg PODZIELIŁ widzów. "Magiczne" vs. "Bez szału"
WIDEOKoniec przyjaźni Koroniewskiej i Szelągowskiej. Dowbor nabrał wody w usta
"Azja Express". Sprzeczka pomiędzy Lesar i Zillmann
Uszyte worki wróciły do gry szybciej, niż można było się spodziewać – w kolejnym etapie, w którym stawką była gra o amulet. Uczestnicy mieli ręcznie napełnić worki bryłkami siarki tak, by łączna waga wyniosła dokładnie 26 kilogramów. Ciężar można było podzielić dowolnie między dwie osoby, ale haczyk polegał na tym, że nie wolno było używać wagi. Liczyły się wyczucie i precyzja, a później całość trzeba było przenieść na własnych plecach. To stało się zarzewiem kolejnej sprzeczki między partnerkami.
Zanim jednak duet na dobre zabrał się za odmierzanie siarki, doszło do groźnie wyglądającej sytuacji: Katarzyna Zillmann rozcięła sobie głowę i potrzebowała szybkiej pomocy. Najwięcej emocji wzbudziło zachowanie Janji Lesar, która - zamiast skupić się na wsparciu i umożliwić partnerce spokojne opatrzenie rany - krążyła wokół i dopytywała o kolejne dokładane kamienie, obawiając się straty czasu. W rozmowie naciskała, by Zillmann wróciła do zadania natychmiast, sugerując nawet, że opatrunek można zrobić później.
"Azja Express". Internauci krytykują Janję Lesar
Kiedy krwawienie udało się opanować, obie musiały wrócić do najtrudniejszej części wyzwania, czyli oszacowania brakujących kilogramów do 26 kg siarki. Wtedy pojawił się nietypowy "system pomiaru": Janja próbowała przeliczać masę wstrząśniętego wcześniej bagażu na… domowego pupila. Później panie wpadły na jeszcze bardziej oryginalny pomysł - skoro Lesar waży 48 kilogramów, Zillmann zaczęła ją podnosić, by porównać jej ciężar z workiem wypełnionym siarką.
Choć improwizowane "ważenie" mogło rozbawić część odbiorców, to sposób, w jaki Janja Lesar podchodziła do kontuzji partnerki, wywołał w sieci silną reakcję. W komentarzach na profilach programu widzowie zarzucali jej brak empatii oraz wywieranie niezdrowej presji w sytuacji.
"Janja księżniczka", "Tragedia, jestem w szoku", "Serio współczuję Kasi", "Ona się nie nadaje do tego programu, niczego nie dotknie, nie zje", "Nie spodziewałam się, że Janja będzie mnie tak irytować", "Kasia ma więcej rozumu niż ona" - czytamy.