"Ojciec Mateusz" to niekwestionowany fenomen Telewizji Polskiej, który gości na ekranach widzów nieprzerwanie od 2008 r. Produkcja opowiada o losach księdza Mateusza Żmigrodzkiego – charyzmatycznego proboszcza z Sandomierza, który dzięki niezwykłej przenikliwości i zmysłowi detektywistycznemu aktywnie pomaga lokalnej policji w rozwiązywaniu skomplikowanych zagadek kryminalnych. Choć mogłoby się wydawać, że po tylu latach formuła może ulegać wyczerpaniu, nic bardziej mylnego. Nowy sezon, który właśnie zadebiutował na antenie TVP, spotkał się z ogromnym zainteresowaniem widzów.
WIDEOIlona Ostrowska o kontynuacji "Rancza"
Oglądalność pierwszego odcinka "Ojca Mateusza" robi wrażenie
Wyemitowany 10 września premierowy odcinek nowej serii "Ojca Mateusza" zanotował imponujące wyniki oglądalności, zostawiając w tyle zeszłoroczne statystyki. Jak wynika z udostępnionych przez Telewizję Polską danych Nielsena, powrót księdza detektywa przyciągnął przed telewizory niemal 1,3 miliona widzów.
Oznacza to potężny skok popularności i wzrost widowni o ponad 300 tysięcy osób w porównaniu z analogicznym okresem w ubiegłym roku. Dla zestawienia – pierwszy odcinek sezonu z 11 września 2025 r. śledziło niespełna 984 tysiące widzów. Co więcej, w szczytowym momencie czwartkowej emisji, w tak zwanym peaku serial oglądało blisko 1,5 miliona osób, podczas gdy rok temu wynik ten zatrzymał się na nieco ponad 1,2 miliona.
Zobacz też: 25 lat temu zwyciężył w programie TVN. Po długiej przerwie w karierze wystąpi w "The Voice of Poland"
Zmiany w emisji "Ojca Mateusza"
W bieżącym sezonie stacja zdecydowała się na przesunięcie godziny emisji na nieco wcześniejszą porę – nowe przygody "Ojca Mateusza" są teraz nadawane w czwartki o godzinie 20:30 (w ubiegłym roku serial startował po 21:00). Ta strategiczna decyzja okazała się strzałem w dziesiątkę, co w połączeniu z niesłabnącą sympatią do głównych bohaterów zaowocowało fantastycznym otwarciem sezonu i wyższymi udziałami stacji w rynku telewizyjnym.