Podsumowanie ósmego odcinka "Królowej przetrwania". Było nerwowo i NIEBEZPIECZNIE
W najnowszym, ósmym odcinku hitowego programu "Królowa przetrwania" emocje sięgnęły absolutnego zenitu. Ostatnia konkurencja przerodziła się w brutalne starcie z szarpaniem i podduszaniem w roli głównej. Sytuacja wymknęła się spod kontroli do tego stopnia, że interweniowała Małgorzata Rozenek-Majdan, która rozdała pierwsze żółte kartki. To jednak nie wszystko. Ten epizod podsumowała dziennikarka Jastrząb Post, Agnieszka Okrasa.
Uczestniczki "Królowej przetrwania" po raz kolejny musiały zmierzyć się z ekstremalnie wyczerpującym zadaniem fizycznym. Tym razem stawką było coś więcej niż tylko punkty – do wyboru miały 10 tysięcy złotych lub pięć telefonów do bliskich. Tęsknota za domem wzięła górę i obie drużyny bez wahania zdecydowały się na walkę o kontakt z rodziną. Zasady zadania były z pozoru proste - jedna zawodniczka musiała bronić wyznaczonego terytorium, kurczowo trzymając się słupa, podczas gdy dwie rywalki miały za zadanie wypchnąć ją poza strefę.
Największe kontrowersje w ósmym odcinku "Królowej przetrwania" wzbudziło starcie pomiędzy Karoliną Pajączkowską a "Małą Anią". W ferworze walki Sowińska oskarżyła rywalkę o podduszanie i zaniosła się płaczem. Pajączkowska broniła się, twierdząc, że to jedynie "strategia narzekania" ze strony przeciwniczki. Niebezpiecznie było również podczas bezpośredniego pojedynku Izy i Natalii, gdzie zszokowane dziewczyny z boku z niedowierzaniem przyglądały się agresji Macudzińskiej. I zarówno ona, jak i Karolina otrzymały od prowadzącej po żółtej kartce.
Zobacz też: "Królowa przetrwania". Monika Jarosińska w ogniu krytyki widzów. Grzmią: "Znana tylko z afery z Dodą"
Co jeszcze wydarzyło się w ósmym odcinku "Królowej przetrwania"?
W dalszej części programu doszło do wymieszania drużyn uczestniczek. Wieczorem przyszedł bowiem czas na bezlitosne decyzje – wybór najmocniejszego i najsłabszego ogniwa w przeciwnych drużynach. Konsekwencją tego wyboru były wspomniane roszady w dotychczasowych składach. Najwięcej kontrowersji wzbudziło "przetransferowanie" Karoliny Pajączkowskiej. Konsekwencje morderczego starcia o słup i gorzkich słów z testu szczerości natychmiast dały o sobie znać w nowej konfiguracji sił. Po przejściu do drugiego obozu dziennikarka zderzyła się z niemal namacalną ścianą niechęci. Zamiast standardowego powitania, nowa drużyna przyjęła ją wymowną, grobową ciszą.