"Królowa przetrwania". Monika Jarosińska ujawniała, że miała tętniaka mózgu. "Cichy ZABÓJCA"
Monika Jarosińska, aktorka znana z takich produkcji jak "Na Wspólnej", "Samo życie" czy "Pierwsza miłość", a prywatnie żona Roberta Korzeniowskiego, bierze udział w reality show "Królowa przetrwania". W najnowszym odcinku podzieliła się z widzami niezwykle osobistą refleksją o tętniaku mózgu, z którym musiała zmierzyć się lata temu. — Nieszczęsny tętniak to jest cichy zabójca — opowiadała na wizji.
W nowym odcinku "Królowej przetrwania" na uczestniczki czekało ekstremalne zadanie. Tym razem weszły na stromą górę, z której spływał gigantyczny wodospad, a ich celem było zejście po nim w parach na czas. Jednak to nie samo wyzwanie wywołało największe emocje. Przy jego okazji Monika Jarosińska otworzyła się na temat dramatycznych wydarzeń sprzed lat — ujawniła, że zmagała się z tętniakiem mózgu.
ZOBACZ TAKŻE: Monika Jarosińska przeżyła DRAMAT po operacji kręgosłupa
Izabela Macudzińska w szczerej rozmowie o córce, mężu i nietypowej sesji:
Monika Jarosińska o tętniaku
Monika Jarosińska wyznała, że osiem lat temu usłyszała diagnozę, która wywróciła jej życie do góry nogami.
Osiem lat temu wykryto u mnie tętniaka mózgu. Nieszczęsny tętniak to jest cichy zabójca. Pamiętam jak dziś, jak przyszedł lekarz i powiedział mi: mam dobrą i złą wiadomość. Ja mówię: to najpierw ta zła. Masz tętniaka, ale nie masz raka.
Celebrytka opowiedziała, że lekarze rozważali operację, która budziła w niej ogromny lęk.
(…) że otworzą, coś tam zobaczą. Mówię: po co mi to, mówię: nie, nie, nikt mi głowy nie otwiera, nie będzie patrzeć w moje marzenia, jakieś tam fetysze, inne rzeczy.
Monika Jarosińska o depresji i pierwszych chwilach po zabiegu
Jarosińska przyznała, że okres choroby był jednym z najtrudniejszych momentów w jej życiu.
Z perspektywy lat mogę z tego żartować, ale wtedy naprawdę nie było mi do śmiechu. To był taki nie najlepszy moment dla mnie w życiu. Wtedy, pamiętam, leczyłam się na depresję, byłam na lekach i było mi tak naprawdę wszystko jedno, co się ze mną wydarzy.
Mimo strachu i długiej operacji udało jej się wrócić do zdrowia.
To był horror. Ale dałam radę, podniosłam się z tego. Ja byłam zawsze taką osobą, która się nigdy nie poddaje, która zawsze do przodu. Bardzo długo mnie operowali.
Wspomniała też o sytuacji, która wydarzyła się tuż po zabiegu. Jej mąż Robert poszedł porozmawiać z lekarzem, który operował Monikę. Ten zadzwonił do anestezjologa, a po chwili usłyszał:
Myśmy tam tę Jarosińską operowali dzisiaj. Gada. Dużo gada. Bardzo dużo gada.
Po czym lekarz zwrócił się do Roberta, żartując:
Bardzo pana przepraszam, ale wszystkiego nie dało się naprawić.