Marcin Prokop dopiekł zespołowi Big Cyc w "Mam talent!". Poszło o przesadne WYGŁUPY
Marcin Prokop, przy okazji oceny jednego z rockowych zespołów występującego na deskach "Mam talent!", wbił szpilę innej, bardziej znanej formacji. Wspomniał o Big Cycu, ale przedstawił grupę w niezbyt dobrym świetle. O co dokładnie chodziło?
W sobotnim odcinku "Mam talent!" 28 lutego na scenie pojawił się zespół Chair z Warszawy — grupa, która od pierwszej sekundy przyciągnęła uwagę nie tylko muzyką, ale też wizerunkiem. Artyści ubrani byli niczym cyrkowcy, a wokalista wyglądał wręcz jak klaun. Mimo że ich styl wywołał konsternację jurorów, to właśnie oni okazali się jednym z największych zaskoczeń wieczoru.
Lidia Kazen o Joannie Racewicz podczas castingu do Mam Talent. Skąd pomysł aby ją zaprosić?
Warszawski zespół w "Mam talent!" pod lupą jury
Chair już na starcie przyznali, że z cyrkiem mają mało wspólnego. Więcej wiedzą o muzyce.
Bardzo lubimy grać muzykę rockową, post‑punk - przyznali ku zaskoczeniu jurorów i widowni.
Ich wizerunek wywołał jednak mieszane reakcje. Wokalista przypominał klauna, reszta zespołu wyglądała jak trupa cyrkowa — i to właśnie ten element najmocniej uderzył w jurorów na początku występu. Agnieszka Chylińska nie kryła sceptycyzmu:
Nie lubię jaj w muzyce. Po co te stroje, po co to wszystko…
Big Cyc pod ostrzałem Marcina Prokopa
Choć początek był chłodny, finał okazał się pełen uznania. Najbardziej bezpośredni po występie grupy był Marcin Prokop, który przy okazji… wbił szpilkę innemu znanemu zespołowi. Oberwał Big Cyc:
Ja niespecjalnie lubię jaj w muzyce. W sensie rock and roll to jest poważna sprawa, tam nie ma miejsca na wygłupy w mojej ocenie. Bo wtedy się robi zespół Big Cyc, albo jakieś takie mało śmieszne kabaretowe wątki wychodzą na wierzch.
Nie da się ukryć, że Big Cyc to jeden z najbardziej charakterystycznych i rozpoznawalnych zespołów w historii polskiego rocka. Od 1988 roku grupa łączy muzykę z ostrą satyrą społeczną i polityczną, a ich sceniczny wizerunek od początku balansował na granicy kabaretu, punkowej zadziorności i świadomej przesady. Takie podejście do rocka Prokopa najwidoczniej nie kupuje.
ZOBACZ TAKŻE: Krzysztof Skiba odznaczony medalem. Żona pęka z dumy