To ostatni film o Jamesie Bondzie z Danielem Craigiem. Dziś wieczorem poleci na antenie
"Nie czas umierać" to 25. część kultowej serii filmów o Jamesie Bondzie, a zarazem ostatnia produkcja z Danielem Craigiem w roli głównej. Premierze nowych przygód Agenta 007 towarzyszyły spore problemy. TVP1 pokaże kinowy hit z 2021 roku w sobotę 25 kwietnia o godz. 21:25.
Daniel Craig zyskał międzynarodową popularność rolą Jamesa Bonda w kilku filmach o przygodach Agenta 007. Po raz piąty, a zarazem ostatni, wcielił się w kultową rolę na potrzeby filmu "Nie czas umierać" (ang. No Time to Die), który ukazał się w 2021 roku.
O czym opowiada film "Nie czas umierać"?
"James Bond (Daniel Craig) planuje zakończyć służbę i cieszyć się szczęśliwym i spokojnym życiem na Jamajce. Jego emerytura nie trwa jednak długo, ponieważ po pomoc przychodzi do niego Felix Leiter (Jeffrey Wright), dawny kolega z CIA" – czytamy w dystrybutorskim opisie filmu. W tej części filmu kobietą Bonda była Léa Seydoux, która wcieliła się w dr Madeleine Swann. Głównym przeciwnikiem Agenta 007 tym razem był Lyutsifer Safin, którego zagrał Rami Malek.
ZOBACZ TEŻ: Internauci wybrali polskiego Jamesa Bonda. "Mamy nadzieję, że zostanie to wzięte na poważnie"
Produkcja filmu "Nie czas umierać"
Prace nad filmem "Nie czas umierać" rozpoczęły się już na początku 2016 roku. Scenariusz do 25. produkcji o Jamesie Bondzie początkowo mieli napisać Neal Purvis i Robert Wade, którzy współtworzyli kultową serię od filmu "Świat to za mało" z 1999 roku. Wade ostatecznie zrezygnował z pracy nad przygoda Agenta 007 z powodu konfliktu twórczego z reżyserem Dannym Boyle'em, który później także wycofał się z filmu. Chodziły plotki, że powodem rezygnacji reżysera było zatrudnienie Tomasza Kota w roli głównego czarnego charakteru Bonda, ale sam twórca później poinformował, że konflikt dotyczył scenariusza. Z kolei Tomasza Kota w filmie ponoć nie chciał Daniel Craig.
Odejście dotychczasowego reżysera spowodowało pierwsze poważne opóźnienie w tworzeniu filmu. Na miejsce Boyle'a został zaangażowany Cary Joji Fukunaga, który współtworzył ostateczny scenariusz filmu z Purvisem i Wade'em. Czwartym oficjalnym scenarzystą "Nie czas umierać" została Phoebe Waller-Bridge, którą o pomoc przy tworzeniu nowej historii Bonda poprosił Daniel Craig.
Daniel Craig po raz ostatni zagrał Jamesa Bonda w "Nie czas umierać", bo – jak tłumaczył w wywiadach – był już zmęczony rolą i licznymi urazami, których doznał podczas kręcenia poprzednich części filmu. Aktor podczas zdjęć do 25. produkcji o Agencie 007 doznał kontuzji kostki i musiał przejść operację, co spowodowało lekkie opóźnienia w zdjęciach. Kręcenie filmu zakończono 25 października 2019 roku.
Twórcy chcieli wypuścić film "Nie czas umierać" do kin już w listopadzie 2019 roku, ale odejście Danny'ego Boyle'a doprowadziło do opóźnienia premiery i przełożenia jej na kwiecień 2020 roku. Później znów przesunięto premierę przez wybuch pandemii COVID-19. Produkcja ostatecznie pojawiła się na wielkim ekranie 28 września 2021 roku.
Główną piosenkę do "Nie czas umierać" nagrała Billie Eilish, a premiera utworu "No Time to Die" odbyła się 13 lutego 2020 roku. Resztę ścieżki dźwiękowej skomponował Hans Zimmer, jeden z najsławniejszych twórców muzyki filmowej na świecie.
Odbiór filmu "Nie czas umierać"
Film "Nie czas umierać" zarobił ponad 760 mln dol. na całym świecie przy budżecie wynoszącym ok. 250-300 mln dol. Jest to trzeci najlepiej zarabiający film o Jamesie Bondzie, po "Skyfall" (2012) i "Spectre" (2015).
Produkcja w agregatorze recenzji "Rotten Tomatoes" zebrała 83 proc. pozytywnych recenzji z 411 ocen, a widzowie ocenili ją średnio na 7,3 pkt. w 10-punktowej skali. Artur Zaborski z redakcji WP Film w swojej recenzji napisał:
"Nie czas umierać" powinien zachwycić tych fanów Jamesa Bonda, którzy nie boją się odejść od standardów, do jakich od 1962 roku przyzwyczajała nas seria. Niektóre rozwiązania fabularne są bardzo odważne i wzbudzą powszechny opór.
"Zgoda powinna natomiast panować co do tego, że to znakomicie nakręcone, świetnie opowiedziane, słodko-gorzkie zakończenie pewnego okresu serii. (...) Przed nami długie lata czekania na kolejny odcinek, które warto będzie sobie umilać kolejnymi projekcjami »Nie czas umierać«. Bo to zdecydowanie nie jest jednorazowa rozrywka – choć film trwa 2 godz. 46 minut (absolutny rekord wszech czasów), ogląda się go z takim zaangażowaniem, że wychodzi się z kina z wrażeniem, że zajął nam połowę z tego. Na takiego Bonda warto było czekać dwa lata" – napisał recenzent.