Robert Bernatowicz zaskoczył wyznaniem u Kuby Wojewódzkiego. "Jesteśmy nieśmiertelni"
Robert Bernatowicz gościł u Kuby Wojewódzkiego, którego próbował przekonać, że istnieje życie po śmierci. Znany badacz zjawisk paranormalnych na dowód opowiedział przed kamerami jedną z dość nieprawdopodobnych historii. – Twierdzę, że (...) nie kończy się nasze życie w momencie śmierci fizycznej – podsumował w programie TVN.
Dziennikarz i ufolog Robert Bernatowicz był gościem ostatniego odcinka programu Kuby Wojewódzkiego, w którym próbował przekonać, że istnieje życie po śmierci. W rozmowie z prowadzącym przekazał najważniejszą – jego zdaniem – wiadomość dla świata. "Jesteśmy nieśmiertelni. Naprawdę" – zapewnił popularny badacz.
Edyta Górniak otworzyła się na temat religii. "Nastawiają ludzi przeciwko sobie"
Robert Bernatowicz wierzy w życie po śmierci. "Jesteśmy nieśmiertelni"
Robert Bernatowicz w dalszej części rozmowy z Kubą Wojewódzkim próbował przekonać gospodarza programu do swoich racji. Powiedział:
Nie ma czegoś takiego jak śmierć. Uważam, że 35 lat mojego życia i zebrany materiał jednoznacznie świadczą o tym, że jest życie po tym momencie, kiedy umieramy fizycznie.
"Powinniśmy się uśmiechać non stop, cały czas się śmiać. Oczywiście nie byłoby to może dobrze postrzegane przez ludzi, ale ja tę wiadomość ludziom przekazuję" – dodał.
ZOBACZ TEŻ: Edyta Górniak wierzy w reinkarnację. "Na Ziemi jestem od 4 tys. lat, mierząc czasem linearnym"
Robert Bernatowicz na dowód swojego światopoglądu opowiedział historię pewnego czteroletniego chłopca, który twierdził, że zobaczył siebie na zdjęciu zmarłego wuja. Ufolog przekazał:
Mam takie w archiwum sytuacje, gdzie czteroletnie dziecko na cmentarzu patrzy na wujka, który zmarł tam 10 lat wcześniej, i mówi: "To jestem ja", pokazuje go na zdjęciu i idzie sobie dalej.
"Oczywiście zawsze możesz podważyć każdą rzecz i powiedzieć: »Nie, to nie jest żaden dowód«. Ja natomiast twierdzę, że (...) nie kończy się nasze życie w momencie śmierci fizycznej" – podsumował badacz zjawisk paranormalnych.