Poprowadził "19.30" z tęczową przypinką przy marynarce. "Tak samo jak przypinamy żonkile"
Zbigniew Łuczyński poprowadził sobotnie wydanie "19.30" z tęczową przypinką, czym wzbudził zainteresowanie w mediach. – W TVP od trzech lat panują swoboda wyrażania poglądów i niezależność dziennikarska – powiedział dziennikarz. Wskazał też, że nie pytał szefów o zgodę na wyrażenie swojego wsparcia dla ludzi LGBT+.
Zbigniew Łuczyński w sobotnim wydaniu programu informacyjnego "19.30" w TVP1 wystąpił z tęczową przypinką w klapie marynarki. Gest dziennikarza wobec ludzi LGBT+ był szeroko komentowany w sieci, a niektórzy internauci podkreślali, że żaden dziennikarz wcześniej nie pojawił się ekranie z podobną zapinką, nawet w czerwcu, czyli Miesiącu Dumy. Łuczyński w wywiadzie dla redakcji Wirtualnych Mediów wyjaśnił powód okazania na wizji wsparcia mniejszościom seksualnym.
Michał Piróg wspomina swój coming out. "Wiedziałem, że dużo stracę"
Zbigniew Łuczyński poprowadził "19.30" z tęczową przypinką. "Wspieram równość"
Zbigniew Łuczyński zapewnił, że przypięcie tęczowej ozdoby było "zupełnie jego prywatną inicjatywą i jego głosem". Dodał:
Uważam, że w Polsce wciąż istnieje potrzeba wspierania osób LGBT+, ponieważ nadal mierzą się z hejtem, nierównym traktowaniem i koniecznością ukrywania swojej tożsamości. Postanowiłem wykorzystać ten moment jako osoba publiczna, żeby pokazać sprzeciw wobec nienawiści, nietolerancji i oceniania ludzi ze względu na ich orientację seksualną. Mam poczucie, że osoby publiczne powinny zabierać głos w ważnych społecznie sprawach.
"Dla mnie to prywatna sprawa każdego człowieka. Nie chciałbym żyć w społeczeństwie, w którym politycy czy inni ludzie decydują o tym, kto ma prawo żyć w taki czy inny sposób. Wspieram równość, również równość małżeńską, i liczę, że w przyszłości osoby tej samej płci będą mogły korzystać w Polsce z takich samych praw, jak pary heteroseksualne" – dodał prowadzący "19.30".
ZOBACZ TEŻ: Afera wokół gwiazdy TVP Info. Nie będzie erraty
Zbigniew Łuczyński dodał, że nie pytał swoich przełożonych o zgodę na założenie tęczowej przypinki. "W TVP od trzech lat panują swoboda wyrażania poglądów i niezależność dziennikarska, dlatego nie uważałem, że taki symboliczny gest wymaga dodatkowych konsultacji. (...) To mój osobisty gest wobec osób, które spotykają się z dyskryminacją. Tak samo jak przypinamy żonkile czy inne symbole związane z ważnymi wydarzeniami społecznymi" – zaznaczył w cytowanym wywiadzie.
ZOBACZ TEŻ: Szef "19.30" o niechęci ze strony dawnych pracowników TVP. "Makijażystki NIE CHCIAŁY pomalować Marka Czyża"
Zbigniew Łuczyński poruszył temat homofobii w Polsce. "Potrzebna jest rozmowa o szacunku"
Gospodarz "19.30" w TVP1 zapewnił, że nie boi się krytyki, jaka może na niego spaść po występie w programie z tęczową przypinką. Wyjaśnił:
Uważam, że możemy wykonywać swoją pracę profesjonalnie, a jednocześnie mieć przekonania i być im wierni. W pewnym momencie trzeba jasno opowiedzieć się po stronie wartości, które są dla nas ważne.
"Homofobia występuje w różnych środowiskach, dlatego potrzebna jest rozmowa o szacunku, równości i prawie każdego człowieka do życia zgodnie z własną tożsamością. Jeśli dzięki temu [gestowi wsparcia – red.] część osób zainteresuje się tematem i zastanowi nad problemem nietolerancji, to będzie to dobry efekt tej sytuacji" – podsumował Zbigniew Łuczyński.