Zwyciężczyni "MasterChefa" wyznała, na co wyda wygraną fortunę. "Nie jest tanio"
Wiktoria Nawara nie tylko zgarnęła statuetkę w 14. edycji "MasterChefa", ale także 250 tys. zł, które już zaplanowała co do grosza. Na co gigantyczną wygraną przeznaczy zwyciężczyni? Próżno w jej planach szukać chwilowych zachcianek.
Finał 14. edycji "MasterChefa" w słonecznej Hiszpanii zakończył się wielkim triumfem 24-letniej Wiktorii Nawary. Studentka ekonomii z Wrocławia udowodniła, że pasja i talent mogą odmienić życie – jej autorskie menu degustacyjne zachwyciło Magdę Gessler, Przemysława Klimę oraz Michela Morana, a perfekcyjny deser przesądził o zwycięstwie. Nagroda główna – statuetka i 250 tys. zł – trafiła w ręce młodej kucharki, która już dziś planuje, jak wykorzysta tę szansę.
Jurorzy programu "MasterChef" o okradaniu restauracji. Czy boją się o swoje biznesy? "To się zdarza tam, gdzie nie ma pana"
Zwyciężczyni "MasterChefa" ujawnia, na co przeznaczy 250 tys. zł
Wiktoria mówi otwarcie, że jej przyszłość należy do gastronomii. Uczestniczka show mieszka obecnie we Włoszech i jest tam uczennicą szkoły kulinarnej. Program otworzył jej drzwi do świata kulinarnego – poznała szefów kuchni, zdobyła doświadczenie i odważyła się marzyć o własnej drodze zawodowej. Wie też, na co przeznaczy wygraną.
Wygrane pieniądze chcę w całości przeznaczyć na mój rozwój, szkołę i staże, bo mam zamiar zostać kiedyś szefem kuchni. A to wszystko jednak trochę kosztuje, bo muszę się utrzymać w danym mieście, gdzie będę miała staże, które chciałabym zrobić we Francji, gdzie nie jest tanio, a także we Włoszech – opowiadała w rozmowie z "Faktem".
CZYTAJ TAKŻE: "Rolnik szuka żony". Widzowie znudzeni nowym odcinkiem
Wiktoria Nawara z "MasterChefa" o rodzinie i studiach
Wiktoria Nawara zdradziła, że choć rzuciła się w wir kulinarnej pasji, to nie porzuciła studiów ekonomicznych, które rozpoczęła wcześniej w Polsce:
Wszystko zdałam i mam zamiar w tym roku już tylko bronić pracy magisterskiej. Mam taką nadzieję, że te pięć lat nauki nie pójdą w las i chociaż trochę ta zdobyta wiedza mi się przyda.
Podczas finału "MasterChefa" emocje sięgały zenitu – zwyciężczyni przyznała, że niewiele pamięta z reakcji najbliższych. Jedno jest pewne: mama i siostra wspierały ją od początku, a triumf w Hiszpanii stał się rodzinnym świętem.
Moja mama i siostra były ze mną w Hiszpanii podczas finału, ale byłam wtedy w takim stresie, że kompletnie nie pamiętam ich reakcji na moją wygraną. Zresztą, jak teraz oglądam w telewizji odcinki "MasterChefa", to mam wrażenie, że połowy z tych rzeczy w ogóle nie pamiętam. Cały czas działałam w ogromnych emocjach – skwitowała.