Przeszedł do historii "Jednego z dziesięciu". Ujawnił sekret swojej gry: "Pytania często się powtarzają"

Sebastian Witkowski zapisał się w historii "Jednego z dziesięciu" jako pierwszy uczestnik, który przekroczył barierę 1000 punktów zdobytych w całej edycji programu. Zwycięzca Wielkiego Finału 155. serii teleturnieju po grze udzielił wywiadu TVP, w którym opowiedział o swoich przygotowaniach. Przy okazji ujawnił kulisy nagrywania "1 z 10".

Sebastian Witkowski w "Jednym z dziesięciu"Sebastian Witkowski w "Jednym z dziesięciu"
Źródło zdjęć: © TVP2
Sergiusz Królak

Sebastian Witkowski zwyciężył w Wielkim Finale 155. serii "Jednego z dziesięciu", za co otrzymał 40 tys. zł i dodatkowe 10 tys. zł za najwyższy wynik punktowy w całej edycji. Emerytowany wojskowy z Blachowni ustanowił rekord, uzyskując łącznie aż 1016 pkt. Po nagraniach udzielił wywiadu redakcji TVP, w którym podzielił się kilkoma ciekawostkami i sekretami z planu produkcji.

Wygrał w "Jednym z dziesięciu". "Szczęściu trzeba pomóc"

Sebastian Witkowski w rozmowie z Szymonem Łucykowem zaznaczył, że wcale nie zaprezentował aż "takiego poziomu" w finale "Jednego z dziesięciu". Podkreślił:

W tym teleturnieju liczba uzyskanych punktów jest sprawą dosyć przypadkową, losową. Teraz udało mi się uzyskać ich ponad 1000, natomiast pięć lat temu to było 555. Tymczasem moja wiedza nie jest bynajmniej teraz dwa razy większa niż pięć lat temu, jakby wynikało z porównania powyższych wyników.

"Cyferki, które wyświetlają się na stanowiskach graczy, nie są wymiernym wskaźnikiem poziomu ich wiedzy, lecz raczej tego, na jak brawurową grę się zdecydowali i na ile im w tym dniu dopisywało szczęście. Oczywiście zawsze szczęściu trzeba pomóc i im większa wiedza, tym tego szczęścia mniej potrzeba, ale zawsze jest ono niezbędne. (...) Rekordowy wynik zawdzięczam m.in. temu, że w odcinku eliminacyjnym pytanie, na które udzieliłem złej odpowiedzi, było dopiero 37. Natomiast gdyby było ono siódme, to pewnie uzyskałbym ok. 150 punktów, co niekoniecznie dałoby mi wygraną (...), gdyż mój finałowy przeciwnik (...) prezentował równie wysoki poziom jak mój, ale miał tego pecha, że pytanie o holocen było dopiero 37" – powiedział.

Zwycięzca "Jednego z dziesięciu" ujawnił sekret przygotowań do gry

Sebastian Witkowski w wywiadzie został zapytany o sposób na przygotowanie się do gry. Wskazał, że bazuje na wiedzy z czasów edukacji i regularnym oglądaniu "Jednego z dziesięciu". Zauważył:

W tym teleturnieju bowiem pytania bardzo często się powtarzają i niejednokrotnie jest to jedyna szansa na udzielenie prawidłowej odpowiedzi na pytania, po których wręcz ręce człowiekowi opadają i można tylko spuścić nos na kwintę.

"Taka sytuacja mogłaby mi się przytrafić w ósmym odcinku tej serii, gdy musiałem rozpoznać hymn olimpijski. Nie miałbym na to najmniejszych szans (ponieważ należy ono do tych całkowicie pogrążających graczy), gdyby nie fakt, że to pytanie już wcześniej słyszałem i utkwiło mi ono w pamięci. Poza tym poprawną odpowiedź ułatwił mi przypadek, że program był nagrywany w marcu, czyli trzy tygodnie po zakończeniu zimowych igrzysk olimpijskich (bo melodii ani tym bardziej słów hymnu oczywiście nie rozpoznałem)" – ujawnił były wojskowy.

Sebastian Witkowski zdradził, że podczas nagrań Wielkiego Finału 155. serii "Jednego z dziesięciu" musiano nakręcić tzw. dubel. Wyjawił też, że nie znał odpowiedzi na co najmniej dwa pytania z finału teleturnieju. Powiedział:

Pierwsze dotyczyło podania miasta z dzielnicą Józefowiec. Na to pytanie nie odpowiadałem, bo w idealnym momencie – zamiast kontynuować dotychczasową taktykę i wziąć je na siebie – wyznaczyłem sąsiada. W drugim należało podać imię narratora "Sklepów cynamonowych".

"Przy tym pytaniu nagranie było powtarzane, gdyż w pierwszej wersji zastanawiałem się, w jakie imię strzelić, i czekałem aż do sygnału oznaczającego koniec czasu. Ten dźwięk zagłuszył moją odpowiedź. Potem był dubel, co już tak "dramatycznie" nie wygląda, więc widzowie mogli odnieść wrażenie, że znałem odpowiedź, a tymczasem to był czysty fart. (...) Szukając prawidłowego imienia, chciałem wymyślić jakiegoś Mordechaja czy Icchaka, ale miałem kompletną pustkę w głowie. Natomiast byłem ciągle w stanie samozachwytu po tym, jak uniknąłem pytania o Józefowiec, i dlatego udzieliłem odpowiedzi: Józef, która okazała się poprawną" – powiedział.

Sebastian Witkowski na koniec ujawnił, że planuje ponowny start w "Jednym z dziesięciu", a także w teleturnieju "Va banque", jak tylko zakończą mu się obowiązkowe karencje. "Jak wynika z moich doświadczeń, są to jedyne teleturnieje TVP, w których mogę wziąć udział. W pozostałych o kwalifikacji nie decydują eliminacje, lecz casting, a jakoś nikt nie chce mnie obsadzić tam w roli uczestnika" – powiedział.

Sebastian Witkowski w "Jednym z dziesięciu"
Sebastian Witkowski w "Jednym z dziesięciu" © TVP
Wybrane dla Ciebie
ZATRZYMAJ SIĘ NA CHWILĘ… TE ARTYKUŁY WARTO PRZECZYTAĆ