Kaczorowska i Rogacewicz o "namiętnej nocy" na koncercie TVP. "Oddychaliśmy w tym samym rytmie"
Związek Agnieszki Kaczorowskiej i Marcina Rogacewicza wzbudza niemałe zainteresowanie mediów. W piątkowy wieczór zakochani prowadzą walentynkowy koncert emitowany na antenie Telewizji Polskiej. Pomiędzy piosenkami zaprezentowali widzom osobisty wywód na temat miłości.
Związek Agnieszki Kaczorowskiej i Marcina Rogacewicza wzbudzał sporo emocji, jeszcze zanim przyznali publicznie, że są parą. A zrobili to spektakularnie, całując się podczas pierwszego odcinka poprzedniej edycji "Tańca z Gwiazdami". Od tamtej pory pojawiają się razem na ściankach i chętnie pokazują światu łączące ich uczucie.
Namiętny pocałunek Agnieszki Kaczorowskiej i Marcina Rogacewicza podczas wywiadu.
Agnieszka Kaczorowska i Marcin Rogacewicz podczas koncertu TVP
Marcin Rogacewicz i Agnieszka Kaczorowska prowadzą piątkowy walentynkowy koncert "Tańczmy, jak nam miłość zagra" w Telewizji Polskiej. Gdzieś między piosenkami znalazło się także miejsce na ich osobisty wywód na temat miłości. Zakochani, siedząc na brzegu sceny, ze szczegółami opisali pełne czułości chwile.
Poczułam, jak jego dłoń szuka mojej, a kiedy nasze palce się splotły, wszystko inne przestało się liczyć (...) Odgarnął kosmyk włosów z mojej twarzy. Nic wielkiego, ale zrobił to tak, jakby miał czas, jakby nigdzie się nie spieszył. I wtedy dotarło do mnie, że może właśnie o to chodzi, żeby niczego nie przyspieszać, że to czekanie jest najprzyjemniejsze - mówiła Agnieszka.
W przemówieniu nie zabrakło też opisu namiętnej nocy.
To była długa i namiętna noc. To bardzo ciekawe, bo czułem jakiegoś rodzaju smutek, że za chwilę będzie świt i niestety, to nie może trwać wiecznie - opisywał Marcin, a Agnieszka dodała:
Oddychaliśmy w tym samym rytmie. Dopiero po chwili to poczułam. Nigdy wcześniej z nikim nie byłam aż tak blisko i chciałam coś powiedzieć, ale nie chciałam zepsuć tej chwili, więc nie powiedziałam nic.
Później Rogacewicz wyznał, że po tej nocy zdał sobie sprawę, że ta relacja stała się poważna.
A potem patrzyłem, jak stoi przy oknie. Światła miasta odbijały się w szybie. Odwróciła się, spojrzała na mnie. I ten rozbrajający uśmiech, piękne oczy. Była taka prawdziwa, to był właśnie ten moment, w którym zrozumiałem, że zaczyna być poważnie - opowiadał Marcin, a wspólnie posumowali opowieść słowami:
Wiedziałam, że od tej nocy, nic już nie będzie takie, jak było.