Leszek Lichota był o krok od tragedii na drodze. "Zmieniłem pas i się ocknąłem na innym"
Leszek Lichota, znany z takich produkcji jak "Wataha", "Boże Ciało" czy "Na Wspólnej", ma dziś stabilną pozycję w branży, ale droga do tego miejsca była znacznie bardziej wyboista, niż wielu mogłoby przypuszczać. Aktor wrócił myślami do czasów, gdy dopiero budował swoje nazwisko i walczył o stabilność finansową.Wspomnienia z tamtego okresu obejmują także niebezpieczną sytuację na drodze, która uświadomiła mu, jak bardzo był przeciążony.
Początki w zawodzie aktora rzadko wyglądają tak, jak wyobrażają to sobie widzowie. Młodzi artyści wchodzą w branżę, w której konkurencja jest ogromna, a stabilność praktycznie nie istnieje. Większość z nich latami pracuje na nazwisko, łapiąc każde zlecenie, żeby po prostu utrzymać się w zawodzie. Tak też było z Leszkiem Lichotą, który na początku drogi zawodowej, żył w nieustannym biegu.
Magdalena Górska szczerze o aktorach bez szkoły aktorskiej:
Wyczerpująca codzienność Leszka Lichoty
Rano zdjęcia w Warszawie, wieczorem spektakl w Poznaniu — i tak dzień po dniu, bez chwili na regenerację. Najpierw Leszek Lichota kursował pociągami, ale gdy kupił samochód, zaczął dojeżdżać na własną rękę. To właśnie wtedy jego organizm zaczął wysyłać sygnały alarmowe.
Chyba rok jeszcze jakoś jeździłem z Poznania albo porannym pociągiem na zajęcia i wracałem na wieczór na spektakl. A potem, jak już samochód sobie sprawiłem, to samochodem, ale samochodem niechętnie, bo było tak wcześnie, że zasypiałem — opowiadał w rozmowie z Żurnalistą.
Chwila nieuwagi mogła zakończyć karierę Leszka Lichoty tragedią
Leszek Lichota był tak wyczerpany, że pewnego dnia doszło do sytuacji, która mogła zakończyć się dramatycznie.
Zdarzyło mi się ze dwa razy zasnąć w trakcie jazdy, tak że zmieniłem pas i się ocknąłem na innym pasie, więc raczej pociągiem i dopiero później nastąpił reset — przyznał.
ZOBACZ TAKŻE: Kinga Zawodnik o dzieciństwie. "Skromnie, biednie"
Leszek Lichota nadal nie ufa wyłącznie karierze
Dziś, choć Leszek Lichota o role nie musi się martwić, i tak buduje sobie zaplecze poza aktorstwem. Wraz z byłą partnerką prowadził camping w Beskidzie Niskim, w Jaśliskach, a od zeszłego roku rozwija też drugi glamping w Bieszczadach. To świadoma decyzja — aktor wielokrotnie podkreślał, że w jego zawodzie nic nie jest dane raz na zawsze. Jak mówił w 2024 roku w rozmowie z PAP:
Może niektórzy uważają, że Lichota to jest już marka. Jednak cały czas mam w sobie lęk, że kiedyś moja dobra passa aktorska się skończy. Dlatego trzeba budować drugą nogę. I glampingi, turystyka, jest właśnie tą drugą nogą. Gdyby dobra passa się skończyła, to nie będę z tego powodu mocno płakał, bo mam się czym zająć.