Magdalena Ogórek nie wytrzymała po festiwalu żartów w jej programie. Zanosiła się śmiechem

W programie "Studio Magdaleny Ogórek" w stacji wPolsce24 miała odbyć się rozmowa o wypowiedziach prof. Radosława Markowskiego, ale dyskusja szybko zamieniła się w festiwal żartów i przerysowań. Gdy goście zaczęli przywoływać kolejne absurdalne przykłady — od "szczurów z paszportami" po "uśmiechnięte ryby" — Ogórek nie wytrzymała na wizji i dostała prawdziwej "głupawki".

Magdalena OgórekMagdalena Ogórek
Źródło zdjęć: © wPolsce24
Mia Sowa

Goście programu zaczęli od krytyki prof. Radosława Markowskiego, zarzucając mu pogardliwe wypowiedzi o rolnikach i górnikach. W transkrypcji pada, że profesor "najchętniej obraża rolników", a jego komentarze mają być "na niskim poziomie". Rozmowa szybko skręciła w stronę ironii — komentatorzy zaczęli żartować z "poczucia wyższości" i z tego, że Markowski "nie wytwarza żadnego PKB". W tym momencie Ogórek jeszcze trzymała powagę, ale atmosfera wyraźnie zaczęła się rozluźniać.


WIDEO
Piotr Mróz o Telewizji Republika. Czy przyjąłby do niej zaproszenie? "A dlaczego miałbym się nie pojawić?"


Magdalena Ogórek wybucha śmiechem na wizji

Iskrą, która wywołała w studiu falę rozbawienia, była dyskusja o głośnych wypowiedziach prof. Magdaleny Środy. Etyczka i feministka od lat porusza temat politycznego statusu zwierząt. W przedstawianej przez nią koncepcji udomowione psy i koty miałyby być traktowane jak obywatele, dzikie zwierzęta jak mieszkańcy suwerennych państw, a szczury i karaluchy, zaliczane do tzw. zwierząt liminalnych, miałyby otrzymać status... uchodźców. Już to wywołało uśmiech na ustach prezenterki.

Gdy natomiast w studiu padały kolejne ironiczne uwagi, m.in. o tym, że "lasy same się wycinają", "śnięte ryby są uśmiechnięte" oraz o dezinformacji w kontekście Odry, Magdalena Ogórek po raz pierwszy nie była w stanie utrzymać powagi i wybuchła śmiechem.

W programie Magdaleny Ogórek zapanowała iście komediowa atmosfera

Czary goryczy – a raczej śmiechu – dopełniła historia o zdjęciu martwego bociana. Fotografia, która miała być dowodem na bieżące opłakane skutki ekologiczne, w rzeczywistości pochodziła sprzed dekady. Kuriozalność sytuacji całkowicie rozbroiła dziennikarkę.

Ja nie mogę patrzeć na nową falę, bo dostanę głupawki zaraz — przyznała w pewnym momencie rozbawiona Ogórek.

By choć trochę zamaskować niekontrolowany atak śmiechu przed widzami, w pewnym momencie musiała wręcz zasłonić usta dłonią i powachlować stosem notatek.

Magdalena Ogórek nie mogła wytrzymać ze śmiechu
Magdalena Ogórek nie mogła wytrzymać ze śmiechu © wPolsce24
Wybrane dla Ciebie
ZACZEKAJ! ZOBACZ, CO TERAZ JEST NA TOPIE