TYLKO U NAS. "Mała Ania" pogodziła się z Karoliną Pajączkowską. "I tak nie będziemy koleżankami" [WIDEO]
Konflikt "Małej Ani" i Karoliny Pajączkowskiej był jednym z głównych wątków trzeciej edycji "Królowej przetrwania". Kobiety nie gryzły się w język i ostro sobie dogadywały. Podczas konfrontacji uczestniczki zakopały topór wojenny. W rozmowie z naszą redakcją na ten temat wypowiedziała się Ania Sowińska. - Chcę wierzyć, że ona też swoją winę zobaczyła - wyznała.
Trzeci sezon "Królowej przetrwania" przyniósł widzom nie tylko zmagania ze spartańskimi warunkami na Sri Lance, ale również potężną dawkę emocji i konfliktów między uczestniczkami. Od samego początku programu najgłośniejszym echem odbijała się niezwykle napięta relacja między dziennikarką Karoliną Pajączkowską a Anną Sowińską, znaną fanom z programu "Warsaw Shore". Ich starcia słowne, a nawet... siłowe były szeroko komentowane w mediach społecznościowych. Teraz na temat ich relacji i gestu pojednania opowiedziała Karolinie Motylewskiej "Mała Ania".
"Mała Ania" o zgodzie i podaniu ręki Karolinie Pajączkowskiej
Konflikt pomiędzy Anią i Karoliną narastał z odcinka na odcinek. Po licznych kłótniach i ostrych wymianach zdań uczestniczki pogodziły się przed kamerą, gdy Pajączkowska odpadła z "Królowej Przetrwania". Ich zgoda nie trwała jednak długo. Po rozpoczęciu emisji i promocji show w mediach, dziennikarka zaczęła atakować "Małą Anię" i inne uczestniczki, co nie spodobało się Sowińskiej. Dopiero podczas nagrywania "Królowej przetrwania. Konfrontacji" doszło do prawdziwego gestu pojednania i podania ręki. Ania zdradziła naszej redakcji, że choć nie zamierza się kolegować z Karoliną, to wierzy, że ta zrozumiała swoje błędy i zobaczyła również swoje nieodpowiednie zachowanie.
Z Dominiką mamy podobne myślenie, ale różnimy się tym, że Dominika jest twarda do końca. Karolina powiedziała do mnie: "Chodź, chcę ci podać tę rękę". A z Dominiką to było widać, że Karolina nie za bardzo tego chciała. Więc nie dziwię się Dominice, przecież nie będzie się nikogo o nic prosić. Ja jestem takim "flakiem". Chcę wierzyć w to, że ktoś widzi tę swoją winę w sobie też. A jak będzie, to zobaczymy. I tak nie będziemy oczywiście koleżankami i chodzić na kawę czy herbatę, ale chcę wierzyć, że ona też swoją winę zobaczyła - wyznała "Mała Ania".