Małgorzata Potocka pokazała córki w "halo tu polsat". Jedna z nich bała się o udział mamy w "TzG"
Małgorzata Potocka, 72-latka, która z impetem wkroczyła na parkiet "Tańca z gwiazdami", w programie "halo tu polsat" pokazała swoje córki i opowiedziała, jak zareagowały na jej udział w tanecznym show. Okazuje się, że choć obie jej kibicują, jedna z nich początkowo miała spore obawy. O co dokładnie chodziło?
Małgorzata Potocka od pierwszego odcinka "Tańca z gwiazdami" zwróciła na siebie uwagę — jej spektakularny szpagat natychmiast stał się hitem w sieci. Jak się okazuje, stał za nim ogrom pracy. — Szpagatu się nie robi z dnia na dzień. Nawet przez miesiąc człowiek nie jest w stanie się nauczyć — wyznała gwiazda w "halo tu polsat". Dla Potockiej udział w programie to nie tylko telewizyjna przygoda, ale — jak mówi — "reset w głowie, coś w rodzaju sanatorium dla psychiki". A co o pomyśle sądzą jej córki?
Małgorzata Potocka o ocenie jej występu w "TzG" i zebraniu kiepskich not:
Małgorzata Potocka dostaje podczas "TzG" ogromne wsparcie od swoich córek
W studiu "halo tu polsat" aktorce towarzyszyła jedna z jej córek, Matylda Robakowska, a z drugiego końca świata połączyła się druga — Weronika Ciechowska-Polanco. Choć obie kibicują mamie, ich pierwsze reakcje na decyzję o udziale w programie były zupełnie różne. Weronika od początku wierzyła, że mama sobie poradzi.
Od razu wiedziałam, że mama na pewno się zgodzi. Spodziewałam się jednak, że pojawią się debaty — jak to będzie wyglądało, czy podoła i tak dalej. Myślę też, że zawsze jest stres, bo konkurencja jest naprawdę duża. Są tam młode dziewczyny, które mają po dwadzieścia kilka lat.
Wspominała też, jak ogromne emocje towarzyszyły jej podczas pierwszego występu:
Przecież ja tam byłam! Razem z Matyldą stałyśmy i dla nas to były takie emocje. Denerwowałyśmy się potwornie, ale wiedziałyśmy, że mama podoła. To na pewno. Mama jest do zadań specjalnych. Dla niej nie ma rzeczy niemożliwych. I mówię to naprawdę, bo jak nasza mama sobie coś postanowi i mówi, że da radę, to tak się dzieje zawsze.
Córka Małgorzaty Potockiej obawiała się hejtu po występie mamy w "TzG"
Matylda patrzyła na sprawę inaczej. Nie dlatego, że nie wierzyła w możliwości mamy, ale dlatego, że bała się o jej komfort psychiczny.
Nie byłam zachwycona tą propozycją, ale nie dlatego, że nie wierzę w mamę. Po prostu nie byłam pewna, czy jest na to gotowa. Bałam się, że może nie być przygotowana na krytykę. W Polsce wciąż funkcjonują stereotypy dotyczące osób po sześćdziesiątce czy siedemdziesiątce, które chcą realizować swoje marzenia. Obawiałam się, że będzie musiała się z tym zderzyć. To była raczej taka forma ochrony — myślałam po prostu, że ona na to zupełnie nie zasługuje — wyjawiła.
Małgorzata Potocka podkreśla że wiek to tylko liczba
W drugiej części rozmowy Małgorzata Potocka opowiedziała natomiast o tym, co dla niej naprawdę znaczy udział w programie. To nie tylko taniec, ale także szansa, by pokazać innym, że wiek nie jest przeszkodą w spełnianiu marzeń. Nie ukrywa, że polska rzeczywistość bywa trudna dla osób, które idą własną drogą:
To jest też okazja, żeby stworzyć przestrzeń dla ludzi, którzy mnie oglądają i którzy czasem nie wierzą w siebie. Chciałabym, żeby to dawało im siłę i wiarę — żeby pomyśleli: może ja też mogę przełamać pewne reguły, przejść przez przeciwności. Polska bywa dość trudnym krajem dla ludzi, którzy chcą coś osiągnąć, mają talent albo po prostu chcą iść swoją drogą. Nie zawsze jest to najbardziej przyjazne środowisko. Ale wiecie co? Ja nie czytam hejtu. Poza tym wcale nie ma go aż tak dużo.