Maria Prażuch-Prokop niedawno została ogłoszona prowadzącą program "Wielka miłość w małym mieście", który wiosną 2027 r. zadebiutuje na antenie Polsatu. Joginka dostała swój pierwszy w karierze program do poprowadzenia kilka miesięcy po tym, jak Marcin Prokop ogłosił rozpad ich małżeństwa. Więcej o debiucie w nowej roli opowiedziała w sobotnim wydaniu "halo tu polsat".
Maria Prażuch-Prokop zabiera głos po rozstaniu
Maria Prażuch-Prokop zadebiutuje w nowej roli
Maria Prażuch-Prokop przytaknęła Tomaszowi Wolnemu, który zauważył, że poprowadzenie programu telewizyjnego jest dla 47-latki "zupełnie nowa sytuacja i nowy etap w życiu". Joginka wskazała:
Czuję się w tym jednocześnie troszeczkę zestresowana, ale głównie: bardzo podekscytowana. Czasami aż się dziwię, że nie jestem bardziej zestresowana.
"Rozmawiam ze sobą, że może powinnam się bardziej stresować, bo wszyscy mówią, że »nowy etap życia«, a dla mnie to wszystko naturalnie płynie, jedno wynika z drugiego. Od 10 lat gadam na Instagramie, więc tak naprawdę czy gadasz do małej kamerki, czy do większej, to jest to podobna rzecz" – dodała.
Tomasz Wolny zapewnił, że Maria Prażuch-Prokop dostała się do "Wielkiej miłości w małym mieście" z castingów, a nie po znajomości. Joginka wyjaśniła, jak wyglądały przesłuchania do roli prowadzącej randkowy show Polsatu. Po wskazaniu, że casting był dla niej dość "przerażający", dodała:
Bardziej się przy castingu denerwowałam niż tutaj na żywo, na antenie, bo ten pokój był jak przesłuchanie CIA: maleńki, szary, dziwny, kamery były tak blisko, a światła były tak wyraźne.
"Podstawiono mi dwóch [fikcyjnych] kandydatów, (...) z którymi musiałam wejść w relację, naturalnie porozmawiać, wyciągnąć z nich jakieś informacje, dlaczego szukają miłości. Kocham ludzi i z nimi rozmawiać, więc dla mnie to było przyjemne pytać, po co, dlaczego, co się poprzednio działo w ich życiu. Urzekłam produkcję właśnie tym, że potrafiłam z tymi panami po prostu tak normalnie, po przyjacielsku porozmawiać, bo taka będzie moja rola. Nie będę ich psycholożką, terapeutką, duchowym guru, tylko kumpelą, która czasami im powie, żeby troszeczkę zluzowali" – dodała.