"BezKitu" to popularny format publicystyczny na antenie TVN24, prowadzony przez Radomira Wita. Głównym założeniem programu jest konfrontowanie polityków z trudnymi pytaniami i odzieranie ich wypowiedzi z typowej partyjnej nowomowy. W studiu często pojawiają się młodzi ludzie oraz eksperci, by wspólnie z prowadzącym domagać się od gości konkretnych odpowiedzi na bieżące tematy. Choć program słynie z merytorycznych, a nierzadko ostrych starć słownych, podczas ostatniego odcinka uwaga widzów skupiła się na czymś zupełnie innym – nieoczekiwanych problemach technicznych.
WIDEOPiotr Kraśko został zapytany o Skolima. "Nie mam pojęcia, kto to jest"
Wpadka na antenie TVN24
Głównym poszkodowanym telewizyjnej awarii okazał się poseł Maciej Konieczny, który w pewnym momencie trwania programu stał się dla widzów... niemal całkowicie niewidoczny. Wszystko za sprawą nagłej usterki oświetlenia, przez którą polityk dosłownie utonął w mroku programu Radomira Wita. W formatach realizowanych na żywo takie sytuacje są trudne do ukrycia, co błyskawicznie wychwycił sam prowadzący. Zaskoczony dziennikarz zauważył, że rozmawia z gościem spowitym głębokim cieniem. Szybko przeszedł do działania.
Zobacz też: Nietypowy telefon w "Szkle kontaktowym". Prowadzący NIE DOWIERZALI, co zrobił widz na antenie
Radomir Wit obrócił wpadkę w żart
Techniczna wpadka szybko jednak przerodziła się w humorystyczny przerywnik, rozładowując polityczne napięcie w studiu. Zamiast nerwowości brak światła wywołał falę żartów wśród obecnych, a pozostali goście zaczęli nawet proponować "podzielenie się" swoim oświetleniem, by pomóc koledze wyjść z cienia.
Nie ma światła tutaj! Coś pan w cieniu jest. Czy możemy pomóc panu posłowi wyjść z cienia, czy to tylko moje wrażenie? Zaraz możemy tutaj dokonać... – zaczął Radomir Wit.
Ja mogę się podzielić światłem – zażartował drugi z gości, Dariusz Joński.
W pewnym momencie Radomir Wit z humorem zaproponował nawet, że zmieni miejsce, żeby kamera mogła lepiej pokazać posła:
Ja mogę usunąć się w cień. Jestem znany z tego, że bez problemu usuwam się w cień, gdy trzeba, i pan poseł wtedy może zająć moje miejsce. Dobrze, zaraz, proszę państwa... – zakończył Wit.
Ostatecznie, gdy ekipie technicznej udało się przywrócić odpowiednie światło, całą sytuację skwitowano z uśmiechem, przypominając widzom przed telewizorami, że nieprzewidywalność to naturalny urok i ryzyko wpisane w produkcje nadawane całkowicie na żywo.