"Must Be the Music". Napięcie eksplodowało przed kamerami. Afera z udziałem jurorów, zrobiło się WULGARNIE
Zespół Rompey powrócił na scenę "Must Be the Music" po 9 latach i po raz drugi otrzymał 4 razy "nie". Po występie wokalista grupy spiął się z jurorami, którym zarzucił, że nabijają się z małych miast. Rozpętała się afera.
W piątkowym odcinku "Must Be The Music" na widzów czekał wielki powrót zespołu, który już przed laty wystąpił na scenie show. 9 lat temu grupa Rompey otrzymała od jurorów 4 razy "nie". Tym razem także nie udało im się przejść dalej, a dodatkowo jeden z członków formacji spiął się z jurorami.
Wojciech "Łozo" Łozowski o jurorach Must be the Music. "Nie każdy ma chrapkę na bycie jurorem"
Uczestnik "Must Be The Music" spiął się z jurorami
Po wejściu na scenę lider zespołu Rompey pochwalił się, że po poprzednim występie udało im się zyskać zainteresowanie publiczności, co przełożyło się na liczbę granych przez nich koncertów. Stwierdził także, że mieli okazję dzielić scenę z Miuoshem i Dawidem Kwiatkowskim. Po zaprezentowaniu przez nich utworu Miuosh zapytał, w jakim mieście grali razem. Później między jurorami wywiązała się dyskusja na temat tego, czy w Sanoku jest klub. Wokalista uznał to za "nabijanie się" z małych miejscowości i wyraził swoje niezadowolenie.
Nie wiem, czy Państwo to widzą, ale cały czas nabijamy się tu z małych miejscowości i nie rozumiem, dlaczego — zaczął.
Jego wypowiedź przerwał niezadowolony z tego zarzutu Sebastian Karpiel-Bułecka.
Ja jestem z małej miejscowości i nie nabijam się, wręcz przeciwnie - stwierdził Sebastian.
Ale dlaczego mówisz, że się nabijamy? Nikt się nie nabija. Ja jestem z Parchowa i jestem absolutnie dumna z tego. Jestem z malutkiej wsi - dołączyła się do rozmowy Natalia Szroeder.
Lider Zakopower postanowił doprecyzować i zapytał uczestnika wprost, czy może wyjaśnić, kiedy mieli się nabijać.
Słuchajcie, bo to jest ważne. Kto tu się nabija z małych miejscowości, powiedz - kontynuował Sebastian, a uczestnik przystąpił do tłumaczeń.
To znaczy, no zaczęliśmy od rozmowy o tym, że może klub jest w Sanoku, może nie ma.
Do rozmowy dołączył się także Miuosh, stwierdzając, że uczestnikowi udało się zirytować jury.
Ja myślałem, że wkur*łeś ich na początku, ale teraz to przesadziłeś - wypalił.
W Parchowie nie ma klubu i nie obrażam się na to. Nie ma, naprawdę, ale kocham Parchowo - dorzuciła jeszcze Natalia Szroeder.
Ostatecznie nastroje postanowił ostudzić Dawid Kwiatkowski. Wokalista przyznał, że członkowie zespołu nie są w stanie przekonać zgromadzonej w studio publiczności, że jury nabija się z małych miast. Podziękował im jednak za poderwanie widowni z krzeseł.
Słuchaj, my tu spędzamy kilkanaście godzin razem, bardzo się lubimy. Nie przekonasz ich do tego, że nabijamy się z małych miejscowości. Nie masz na to żadnych szans, niestety. Chciałem ci podziękować za to, że ruszyłeś tych ludzi, którzy siedzą tutaj po kilkanaście godzin i naprawdę potrzebują zabawy, i wy to stworzyliście. Ale wkurzyłeś mnie - powiedział.
Czytaj także: Ujawnił swoją historię w "MBTM" i dostał pismo od rodziców adopcyjnych. FALA wsparcia od widzów