Telewizja Republika myśli o organizacji imprezy sylwestrowej. Prezes stacji zdradza plany
Telewizja Republika snuje już plany związane z kolejnym koncertem sylwestrowym. Choć szczegóły tegorocznej edycji owiane są jeszcze tajemnicą, prezes coraz śmielej myśli o powtórce. W ubiegłym roku wydarzenie zgromadziło przed ekranami sporą widownię.
Telewizja Republika chce przygotować kolejny koncert sylwestrowy. W 2024 roku stacja po raz pierwszy zorganizowała własną imprezę pod nazwą "Wystrzałowy sylwester na Lubelszczyźnie". Wydarzenie odbyło się w Chełmie, a współorganizatorami były lokalne władze. Miasto poniosło wtedy koszty organizacji w wysokości około 615 tys. zł brutto. Przez większość wieczoru dominowała muzyka disco polo – na scenie zaprezentowali się m.in. Sławomir Świerzyński z Bayer Full i zespół Piękni i Młodzi.
Paulina Chylewska o Sylwestrze TVP. "Nie wiem, czy mogę to powiedzieć"
Republika wraca z Sylwestrem. Nie chce jednak ujawnić za dużo
Prezes i redaktor naczelny Republiki, Tomasz Sakiewicz, potwierdził, że stacja pracuje nad kolejną edycją. Jego wypowiedź była nieco enigamtyczna.
Planujemy sylwestra, ale szczegóły po podpisaniu umów - przekazał "Presserwisowi".
Choć lokalizacja tegorocznego wydarzenia nie jest jeszcze znana, stacja nie wykluczyła powrotu do Chełma. Tamtejsza impreza kosztowała budżet samorządowy około 615 tys. zł brutto i przyciągnęła przed ekrany średnio 1,34 mln widzów według danych Nielsen Media.
Republika goni konkurencję. Jej sylwester przegrał z większymi stacjami
Wygląda więc na to, że Republika chce umocnić swoją pozycję jako trzeci gracz na rynku koncertów noworocznych. W zeszłym roku największą widownię zgromadził koncert Polsatu "Sylwestrowa moc przebojów" z Torunia – oglądało go średnio ok. 3,7 mln osób. TVP 2 z imprezą na Stadionie Śląskim przyciągnęła 2,2 mln widzów, a TVP Polonia – 494 tys. osób.
Widzowie ocenili imprezę Republiki skrajnie. Jedni chwalili stację za "walkę o wolne media" i porównali jej sylwestra do "Bundesligi wśród podrzędnej klasy". Z drugiej strony w komentarzach pojawiały się ostre zarzuty o partyjną stronniczość i skromną skalę wydarzenia.