Zamieszanie na wizji w "Dzień dobry TVN". Tomasz Adamek NIE ODBIERAŁ telefonu
W "Dzień dobry TVN" widzowie dostali w środę prawdziwy kabaret na żywo. Dorota Wellman i Marcin Prokop przez długie minuty próbowali namierzyć Tomasza Adamka, który… gdzieś im się zgubił. Co się stało i dlaczego bokser uparcie nie odbierał telefonu, choć widzowie czekali na wywiad?
W środowym wydaniu "Dzień dobry TVN" doszło do jednej z tych sytuacji, które w telewizji śniadaniowej zdarzają się rzadko, ale kiedy już się wydarzą — zostają w pamięci na długo. Dorota Wellman i Marcin Prokop z uśmiechami na twarzach zapowiadali rozmowę z Tomaszem Adamkiem, który na co dzień mieszka w Stanach Zjednoczonych. Wszystko szło zgodnie z planem… aż nagle okazało się, że bokser nie odbiera od nich telefonu.
ZOBACZ TAKŻE: Maciej Dowbor naprawdę powiedział to przed kamerami "Dzień dobry TVN". Wbił szpilkę Sandrze Hajduk
Małgorzata Rozenek o powrocie do "DD TVN". "Widzowie bardzo jasno wydali werdykt"
Dorota Wellman i Marcin Prokop szukają Tomasza Adamka
Prowadzący nie kryli rozbawienia całą sytuacją.
Chcemy państwu powiedzieć teraz prawdę na temat tego, co się wydarzyło. Mieliśmy mieć rozmowę z Tomaszem Adamkiem, którą zapowiadaliśmy i cisnęliśmy ją promocyjnie od kilku dobrych godzin, żeby państwa zwabić przez telewizory. Nadal chcemy zrobić tę rozmowę. Problem jest taki, że Tomasz Adamek nie odbiera telefonu. No i teraz robimy zakłady, co się wydarzyło. Czy zapomniał, czy może zaspał? — żartował Marcin Prokop.
Dorota Wellman próbowała ratować sytuację, choć sama nie mogła powstrzymać śmiechu.
Nie, nie, nie. Zaspał. Albo mu się spaliła ładowarka, jak tobie — rzuciła w stronę Prokopa.
Marcin Prokop również postanowił pożartować.
Jeśli Tomek Adamek nas ogląda. Jeśli jesteś tam po drugiej stronie, odbierz telefon, dzwonimy do ciebie. I just called to say I love you. Dorota nie będzie cię bić tym razem, obiecujemy — dodał prowadzący.
— Ja nikogo nie biję — odparła Wellman.
Tomasz Adamek tłumaczy spóźnienie w "Dzień dobry TVN"
W końcu jednak udało się połączyć z bokserem, który pojawił się na ekranie wyraźnie zaspany i nieco rozkojarzony, ale w dobrym humorze.
Happy end ma próba połączenia się z naszym mistrzem. (...) Udało nam się dobić do niego, mówiąc krótko. Tomek, sąsiedzi cię obudzili, czy sam wstałeś? — dopytywał Prokop.
Tomasz Adamek postanowił być szczery.
Nie, powiem szczerze, 30 razy telefon dzwonił i obudziłem się. (...) Nastawiłem budzik, telefon nie dzwonił, miało nie być połączenia, tak to odbieram — przyznał z rozbrajającą szczerością.
Gdy już udało się ustabilizować połączenie, rozmowa zeszła na spokojniejsze tematy — w tym na Wielkanoc.
Codziennie jestem w kościele z rodziną. Jest nas trochę więcej o jedną osobę — powiedział, zdradzając, że po raz drugi został dziadkiem.
ZOBACZ TAKŻE: Telewizje śniadaniowe w Wielkanoc. Czekają niespodzianki