Adrian Szymaniak ze "ŚOPW" przekazał nowe informacje o leczeniu glejaka. "Wiele osób walczy po cichu"
Adrian Szymaniak ze "Ślubu od pierwszego wejrzenia" w najnowszym wpisie na Instagramie opisał swoją codzienność z chorobą. Mierzący się z glejakiem mózgu 37-latek podkreślił, że chce nieść nadzieję innym chorym. – Zamiast codziennego smutku i żalu, wybieram wdzięczność za każdy dzień – napisał.
Adrian Szymaniak z trzeciej edycji "Ślubu od pierwszego wejrzenia" od lipca 2025 roku leczy glejaka mózgu i od tamtej pory na bieżąco informuje swoich obserwatorów na Instagramie o przebiegu choroby. 38-latek w środę opublikował w sieci kolejny wpis, w którym nawiązał do swojego stanu zdrowia.
Znaki ostrzegawcze raka mózgu
Adrian Szymaniak ze "Ślubu od pierwszego wejrzenia 3" o swojej chorobie
Adrian Szymaniak zauważył, że ludzie nie zawsze otwarcie mówią o swoich chorobach, a te nie zawsze widać na pierwszy rzut oka. Wyjaśnił, czemu sam publicznie opowiada o tym, jak wygląda jego leczenie:
Wiele osób żyje z diagnozą przez lata. Walczy po cichu, albo całkiem głośno. Czasem nie mają wyboru: leczenie nie jest refundowane, mimo lat odprowadzania składek. Muszą prosić o pomoc, jak ja, choć to wcale nie jest łatwe. Dzielę się swoją historią, bo nie mam innych możliwości, ale też dlatego, że wierzę, że może dać komuś nadzieję. Zamiast codziennego smutku i żalu, wybieram wdzięczność za każdy dzień. Zamiast pogrążać się w bezsilności, wybieram walkę i plany na przyszłość. To one są dla mnie mostami do niej.
Były uczestnik "Ślubu od pierwszego wejrzenia" próbował pocieszyć inne chore osoby, że "diagnoza to nie wyrok", jeśli ktoś tak jej nie traktuje. Napisał:
Mam marzenia. Nie zamykam się w czterech ścianach. Swoim doświadczeniem dzielę się z innymi. (...) Diagnoza to nie wyrok, dopóki sami nie uznamy jej za wyrok. Psychika jest jednym z najważniejszych komponentów przy walce z chorobą. Medycyna się rozwija, daje nadzieję.
"Warto szukać możliwości, dobrych specjalistów, kolejnych drzwi. Nie każdy szpital i lekarz są sobie równi. Nie wszyscy umieją też rozmawiać z pacjentami, często nie mają nawet aktualnej wiedzy. Warto patrzeć szerzej. Gdybyś dziś zobaczył mnie na spacerze z rodziną, prawdopodobnie nie powiedziałbyś, że zmagam się z jednym z najgorszych nowotworów. Dlatego nie oceniajmy. Nie zakładajmy" – stwierdził.
ZOBACZ TEŻ: Adrian Szymaniak ze "ŚOPW" leczy się w Centrum Onkologii. "Bycie tutaj zmienia człowieka"
Adrian Szymaniak ze "ŚOPW": "Choroba to nie tylko leżenie w łóżku"
Adrian Szymaniak podkreślił, że nie zawsze czuje się dobrze, ale zdaje sobie sprawę, że to kwestia przebiegu jego choroby. Zapewnił:
Jednego dnia mam mnóstwo sił. Innego, nie mam ich wcale. Tak wygląda choroba. To nie tylko leżenie w łóżku, to też śmiech i radość, czasem nawet z dużo mniejszych rzeczy niż dawniej. Normalizujmy to. Nie dajmy sobie wmówić, jak "powinna" wyglądać osoba chora. Trzymam kciuki za każdego. Niech uśmiech jak najczęściej gości na waszych twarzach.