"Królowa przetrwania". Pajączkowska zrzuca "zbroję silnej baby". "Sama się utrzymuję, sama wychowuję syna"
Karolina Pajączkowska po raz kolejny postanowiła odsłonić swoją osobistą, nieco bardziej wrażliwą stronę w "Królowej przetrwania". W szczerym wyznaniu opowiedziała o samotnym macierzyństwie, ciężkiej pracy i "zbroi silnej baby", którą — jak przyznała — musiała na siebie nałożyć po trudnych doświadczeniach życiowych.
Karolina Pajączkowska od początku "Królowej przetrwania" uchodzi za jedną z najbardziej charakterystycznych uczestniczek — twardą, bezkompromisową, a przez to… nie zawsze lubianą. Niejednokrotnie zarzucano jej brak empatii, zdarzało jej się też mieć niewyparzony język i wchodzić w spięcia z innymi uczestniczkami. Teraz wyjaśniła, skąd bierze się jej styl bycia.
ZOBACZ TAKŻE: Karolina Pajączkowska o odejściu z TVP. "Damski bokser""
Dominika Tajner o Karolinie Pajączkowskiej w "Królowej przetrwania":
Karolina Pajączkowska opowiada o życiowych doświadczeniach w "Królowej przetrwania"
Karolina Pajączkowska otworzyła się przed kamerami i nie próbowała niczego pudrować.
Jestem w głębi duszy bardzo wrażliwym człowiekiem, taką dziewczynką, która dużo przeszła, ale przywdziała zbroję silnej baby — zaczęła.
Celebrytka podkreśliła, że wszystko, co ma, zbudowała sama.
Sama się utrzymuję, sama wychowuję mojego syna, cała moja kariera, to co osiągnęłam, też wynika z mojej ciężkiej pracy — mówiła, nie kryjąc emocji.
Obrazowo porównała siebie do kokosa:
To jest trochę tak jak z kokosem — na zewnątrz ma tę skorupę, która potrafi niektórym spaść na głowę, albo czasami ciężko ją rozłupać — dodała, opisując swój charakter.
Chwilę później przyszło jej udowodnić te słowa w praktyce. Podczas przeciągania liny Pajączkowska znów pokazała, że nie zna półśrodków.
Ja zawsze walczę tak, jakbym walczyła o swoje życie, zawsze daję z siebie 120 procent — podkreśliła.
Zdrada narzeczonego Karoliny Pajączkowskiej przed ślubem
Wcześniej Karolina Pajączkowska przyznała, że w przeszłości została zdradzona przez mężczyznę, z którym planowała ślub. Zawód przyszedł z najmniej spodziewanej strony — od kobiety, którą znała.
Wiem, co to znaczy być odrzuconą. Wiem, co to znaczy zakochać się i niestety później nieszczęśliwie płakać w poduszkę — mówiła, wracając do tamtych wydarzeń.
Pajączkowska opisała moment, który zapamiętała na całe życie.
Pamiętam ten moment, kiedy zadzwoniła do mnie koleżanka i powiedziała: "Wiesz, zakochałam się". Po czym dodała: "W twoim narzeczonym" — wyznała przed kamerami.
Zdrada bolała, ale dziś patrzy na nią inaczej. Podkreśla, że prawda wyszła na jaw w najlepszym możliwym momencie. — Cieszę się, że do tego doszło przed ślubem, a nie po. Jego strata — stwierdziła z pełnym przekonaniem.