"Sanatorium miłości". Barbara uderza w Lillę i produkcję programu. "Są PARAGRAFY za nękanie!"
Barbara Tyborowicz z "Sanatorium miłości" udzieliła gorzkiego wywiadu, w którym zaatakowała Lillę Zając i dała do zrozumienia, że planuje podjąć wobec niej kroki prawne. – Żądam zaniechania plotek i przeprosin! – podkreśliła. Seniorka zapewniła też, że nie jest taka, jak pokazano ją w hicie TVP.
Barbara Tyborowicz brała udział w ósmej edycji "Sanatorium miłości", ale w trakcie programu zrezygnowała z zabawy i opuściła kuracjuszy. Po odejściu z programu gorzko wypowiadała się o kulisach reality show i m.in. zarzuciła produkcji manipulowanie widzami. "Wszystko było wyreżyserowane, ukartowane i to fikcja" – napisała kilka tygodni temu na Facebooku. Teraz udzieliła obszernego wywiadu, w którym także wypowiedziała kilka gorzkich słów o tym, co działo się na planie "Sanatorium...".
Oni znaleźli miłość dzięki "Sanatorium miłości"
Barbara Tyborowicz z "Sanatorium miłości" planuje POZWAĆ Lillę Zając
Barbara Tyborowicz porozmawiała z redakcją "Faktu", której wyjaśniła, że nie zgłaszała się do "Sanatorium miłości", "żeby z kimkolwiek walczyć". Mówiąc o reszcie uczestników programu, nie szczędziła gorzkich słów. Powiedziała:
Nie wszyscy mieli towarzyskie maniery i obycie. Dotyczyło to Lilki, Tereski, Heńka. Ich poziom rozmów mi nie odpowiadał. Czasami też Zbyszka i Mike'a, bo nic mądrego nie wnosili, a nie dawali mi skończyć zdania.
ZOBACZ TEŻ: Henryk Rzepczyński z "Sanatorium miłości" gorzko podsumował Barbarę Tyborowicz. "Zablokowałem ją"
Była uczestniczka "Sanatorium miłości" szczególnie dużo żalu nie kryje do Lilli Zając, z którą nie mogła dogadać się w programie. Zarzuciła seniorce, że rozpuszcza o niej krzywdzące plotki, czego nie zamierza jej odpuścić. Barbara Tyborowicz wskazała:
Zapraszałam ją na kawę, na spacer, do rozmowy. U niej tego nie było. Była zamknięta, wycofana i od początku do mnie źle nastawiona. Chodziła po pokojach i buntowała grupę przeciwko mnie. Potem pojawiły się opinie, że ją męczę. Z plotkarskich mediów dowiedziałam się, że rzekomo się pobiłyśmy, że szarpałyśmy się za włosy, że trafiłam do szpitala. Robiono ze mnie "Burzę ze Szczecina". To oglądała moja rodzina...
"Mój brat pracuje w służbach mundurowych i doradzał, abym się broniła, bo są paragrafy za nękanie, za pomówienia w Internecie. Lilla dopuszcza się nękania i plotkowania w Internecie. Narusza moje dobra osobiste, godność i wizerunek. Żądam zaniechania tych plotek i przeprosin! Ja nikogo nie raniłam. To mnie raniono. Znam swoją wartość i wiem, że nie zrobiłam nic złego. Plotki, które wpłynęły na złą atmosferę i brak możliwości zmiany pokoju, spowodowały, że wyjechałam z Konstancina — wyjaśniła.
ZOBACZ TEŻ: Widzowie "Sanatorium miłości" nie zostawili suchej nitki na Ewie Poprawskiej. "Trochę POKORY, kobieto!"
Barbara Tyborowicz na koniec rozmowy podkreśliła, że w "Sanatorium miłości" nie została pokazana dokładnie taką, jaką jest naprawdę. Wyliczyła:
To, co pokazano w telewizji, nie było pełnym obrazem mnie. Znam swoją wartość, mam doświadczenie i wiedzę. Jestem kreatywna, koleżeńska, lubię być zrozumiana, nie lubię ograniczeń i chaosu, który Lilla wprowadzała. Nie była koleżeńska, gdy byłyśmy w pokoju! Odwracała się do ściany całymi dniami i nic nie mówiła. Za to chrapała w nocy. Powinna wezwać lekarza, jeśli czuła się chora. A męczyć to sama się męczyła ze sobą, ja jej nie męczyłam, włos z głowy jej nie spadł. Niestety, żadnych szans na zmianę pokoju nie było!