Henryk z "Sanatorium miłości" zdradza kulisy programu. "Nie wiedzieliśmy, gdzie jedziemy"
"Sanatorium miłości" wzbudza niemałe emocje. Jeden z uczestników, Henryk, udzielił Pomponikowi wywiadu, w którym opowiedział o kulisach programu. Zmierzył się także z zarzutami, że format jest wyreżyserowany.
"Sanatorium miłości" wzbudza niemałe zainteresowanie wśród widzów Telewizji Polskiej. W pierwszych odcinkach trwającego sezonu najwięcej emocji wywoływała Barbara ze Szczecina, która zaprezentowała się jako głośna i ekstrawertyczna, przez co nie zyskała sympatii widzów i pozostałych kuracjuszy. Ostatecznie po rozmowie z Martą Manowską pożegnała się z programem.
Nietypowa historia Zdzisława z Sanatorium miłości! Opowiedział o intrygach i braku wynagrodzenia za udział w programie
Henryk ujawnia kulisy "Sanatorium miłości"
Jeden z uczestników programu udzielił Pomponikowi wywiadu. Podczas rozmowy Henryk opowiedział o tym, jak wyglądają kulisy nagrań show. Zmierzył się z zarzutami, że "Sanatorium miłości" jest wyreżyserowane. Stwierdził, że produkcja zaskakuje kuracjuszy atrakcjami, a seniorzy nie mają wcześniej wiedzy o tym, co będą robić.
Nic nie było reżyserowane. Wszystko było autentyczne, a niespodzianka naprawdę była od początku do końca. Mieliśmy praktycznie codziennie coś takiego, że nie wiedzieliśmy, gdzie jedziemy ani co będzie na nas czekać. Mówili nam tylko, jak mamy się ubrać, i po stroju próbowaliśmy zgadywać, co może nas czekać. Kiedy dojeżdżaliśmy na miejsce, część tych domysłów się sprawdzała i czasami faktycznie udawało nam się coś zgadnąć. Ale poza tym wszystko było jedną wielką niewiadomą - zdradził.
Henryk wspomniał również o tym, że uwagi, które dostawał, dotyczyły głównie klarowności wypowiedzi.
Robiłem to po swojemu i mówiłem to, co chciałem. Ewentualnie były tylko drobne poprawki albo podpowiedzi, na przykład że trzeba powiedzieć imię - podkreślił.
Czytaj także: "Sanatorium miłości". Nowa uczestniczka już spowodowała CHAOS. Kuracjusze: "Mieliśmy spięcie"