Laura Samojłowicz jest nie do poznania. KOLOSALNA przemiana aktorki
Laura Samojłowicz – polska aktorka i piosenkarka, znana z seriali "M jak miłość", "Hotel 52" oraz z wygranej w programie "Jak oni śpiewają" – pojawiła się na premierze filmu "Chcę więcej", w reżyserii Damiana Matyasika. Trudno ją rozpoznać – była gwiazda totalnie zmieniła wizerunek. Pasuje jej "emo look"?
"Chcę więcej" to nowy polski thriller inspirowany prawdziwymi wydarzeniami, który właśnie trafił na ekrany kin. W głównych rolach występują Julia Wieniawa i Maciej Musiałowski, wcielając się w młodych bohaterów uwikłanych w świat cyberprzestępczości. Na jego premierze 29 stycznia była cała plejada gwiazd, w tym Katarzyna Niezgoda, Maja Hyży, Krzysztof "Diablo" Włodarczyk oraz Laura Samojłowicz.
Laura Samojłowicz o występie w "Tańcu z gwiazdami":
Nowa Laura Samojłowicz na czerwonym dywanie
Laura Samojłowicz zaskoczyła swoją obecnością na premierze filmu "Chcę więcej", ale jeszcze większe poruszenie wywołał jej nowy wizerunek. Aktorka, która przez lata unikała blasku fleszy, przeszła wyraźną metamorfozę.
Na czerwonym dywanie była gwiazda pojawiła się w czarnej kurtce z futrzanym wykończeniem, graficznym T-shircie z napisem "PROBLEM" i ciężkich butach. Uwagę przyciąga także jej fryzura - krótkie, czarne włosy. Całość daje vibe subkultur taich jak emo, alt lub grunge, ale w elegantszym, bardziej dorosłym wydaniu.
Laura Samojłowicz po latach stopniowo wraca do show-biznesu
Po występie w hitowym "Hotelu 52" Laura Samojłowicz zdecydowała się na porzucenie show-biznesu. Celebrytka tłumaczyła później, że była zaszczuta i zniechęcona – wspominała o presji mediów, hejcie i negatywnych reakcjach, które bardzo odbiły się na jej psychice i karierze.
Wygląda jednak na to, że aktorka zaczęła stopniowo wracać. W 2025 roku zasiadła na kanapie programu "halo, tu polsat", gdzie odniosła się do trudnej historii swojej kariery i wpływu afery sprzed lat na jej życie zawodowe.
Prawda powinna się zawsze obronić, więc ja siedzę tutaj z wami i rozmawiamy tutaj na tematy ważne – też dla przyszłości. Przekazanie podprogowe, że człowiek nie może być asertywny w pracy, czy w jakimś stopniu stawiać granic – zwłaszcza w takim polu, gdzie chce się czuć bezpiecznie, i spotkanie się z ostracyzmem ze strony z zewnątrz sprawia, że człowiek się gubi – zwłaszcza młody człowiek – opowiadała.
Wprost przyznała, że po konflikcie media i branża sprawiły, iż poczuła się odtrącona, co odbiło się na możliwościach zawodowych:
Za to, że odważyłam się powiedzieć "nie", nie dzwonią telefony, nie mam wciąż propozycji pracy. Ale jestem gotowa wrócić – wyznała.