Peter Jackson stał się jednym z ulubionych reżyserów fanów fantastyki po tym, jak podbił świat filmowymi adaptacjami kolejnych tomów "Władcy pierścieni" J.R.R. Tolkiena. Po kultowej trylogii przyszedł czas na "Hobbita", reżyser z jednotomowej historii stworzył aż trzy filmy. Ostatni z serii, "Hobbit: Bitwa pięciu armii", Polsat pokaże już dzisiaj, w niedzielę 18 stycznia, o godzinie 19.55. Nie zabraknie rozmachu i zapierających dech w piersiach efektów specjalnych.
WIDEOMagda Waligórska o powrocie Rancza. Kiedy wchodzi na plan?
"Hobbit: Bitwa pięciu armii" doceniony na całym świecie
Choć adaptacja "Hobbita" nie odniosła aż tak wielkiego sukcesu, jak "Władca pierścieni", została doceniona zarówno przez krytyków, jak i wiernych fanów prozy Tolkiena. W 2015 roku produkcja otrzymała Saturna za najlepszy film fantasy, a wcielający się w Thorina Richard Armitage dostał nagrodę dla najlepszego aktora drugoplanowego.
W "Bitwie pięciu armii" mogliśmy także zobaczyć doskonale znane z "Władcy pierścieni" ikoniczne postacie. Ian McKellen niezmiennie zachwyca w roli Gandalfa, nie zabrakło także Orlando Blooma w roli Legolasa.
Filmowe zwieńczenie historii "Hobbita"
"Bitwa pięciu armii" to zwieńczenie przygód bohaterów "Hobbita", w tym tytułowego Bilba Bagginsa. Smok Smaug przypuszcza atak na miasto Esgaroth, i choć zostaje pokonany, na horyzoncie pojawia się o wiele większe zagrożenie. Sauron, największe zło Śródziemia, szykuje się do ataku na Samotną Górę i tylko wielki sojusz raz może uratować świat przed pogrążeniem się w mroku. Jak zwykle, Bilbo odegra w wydarzeniach ważniejszą rolę, niż sam mógłby się spodziewać.