Elżbieta Romanowska z ekipą "Naszego nowego domu" w nowym sezonie udała się m.in. do Kowali Oleckich (woj. warmińsko-mazurskie), gdzie mieszka trzyosobowa rodzina Jolanty Andryszak. Młoda kobieta pochodzi z rodziny patologicznej, doświadczała przemocy domowej i mieszkała w domach dziecka, a w dorosłym życiu nie stworzyła rodziny z ojcem swoich dzieci. Przed kamerą wyżaliła się także na swoje zobowiązania finansowe.
WIDEOKatarzyna Dowbor o show "Nasz nowy dom", Miszczaku, synu, emeryturze i TVP. "Omijałam Woronicza"
Bohaterka "Naszego nowego domu" klepie biedę
Elżbieta Romanowska zapytała bohaterkę "Naszego nowego domu", z czego się utrzymuje. Jolanta Andryszak wówczas wyjaśniła:
Pracuję w przedszkolu. Zarabiam najniższą krajową, ale dochód jest stały z miesiąca na miesiąc. (…) Mamy pieniądze z 800+ i alimentów na dzieci.
"Po opłaceniu wszystkiego zostaje nam ok. 2 tys. zł, ale dajemy radę. Czasem muszę odmówić dzieciom, ale też nie chcę ich uczyć, że zawsze mogą mieć wszystko. Wiem, że kiedyś to zrozumieją" – dodała matka dwójki dzieci.
ZOBACZ TEŻ: Piotr Pręgowski o braku Elżbiety Romanowskiej w nowym "Ranczu". "Jakieś tego powody są" [WIDEO]
Widzowie pomogli uczestniczce "Naszego nowego domu"
Historia Jolanty Andryszak poruszyła internautów do tego stopnia, że w komentarzach na Instagramie masowo dopytywali o możliwość pomocy bohaterce "Naszego nowego domu". Kobietę faktycznie można wesprzeć finansowo, o co postarała się jej koleżanka z pracy, zakładając internetową zbiórkę pieniędzy. W opisie zrzutki podała:
Pomóżmy Joli i jej dzieciom stanąć na nogi. (...) Jestem koleżanką Joli z pracy i uczestniczyłam z nią wspólnie w nagraniach programu.
"Celem zbiórki jest pomoc w spłacie kredytów na mieszkanie, w którym Jola wychowuje swoje dzieci. Każda wpłacona złotówka będzie realną pomocą dla tej rodziny. Spłata choć części zobowiązania pozwoli odciążyć domowy budżet, zmniejszyć ciężar zadłużenia i dać Joli oraz dzieciom trochę spokoju i poczucia bezpieczeństwa" – napisała koleżanka pani Joli z "Naszego nowego domu".
Internauci w ciągu jednego dnia przekroczyli zakładany pułap 30 tys. zł, ale zbierana kwota nadal rośnie. Zrzutkę wsparło ponad tysiąc osób.