Filip postanowił zadbać o Nadię i przygotował dla niej śniadanie. Problem w tym, że w posiłku znalazły się pomidory, za którymi uczestniczka najwyraźniej nie przepada. Choć próbowała coś skubać z talerza, znacznie większą uwagę zwracało zachowanie jej partnera przy stole. Wręcz nie mogła oderwać od niego wzroku pełnego dezaprobaty.
WIDEOStała się "odkryciem" 12. edycji "Hotelu Paradise". Kim jest Roksana Więcko?
Filip z programu "Hotel Paradise" zaskoczył brakiem manier podczas wspólnego śniadania
Filip pochłaniał jedzenie w ekspresowym tempie, kompletnie nie przejmując się tym, że mówi do partnerki z pełną buzią.
Myślisz, że dzisiaj coś się wydarzy? – dopytywała go Nadia.
Filip odpowiedział jej z pełnymi ustami:
Myślę, że tak. Może Rajskie.
Jego rozbrajający brak ogłady przy stole natychmiast skomentował lektor programu:
Filip, ja wiem, że mama pozwala, ale nie jesteś w domu.
Chwilę później uczestnik bez mrugnięcia okiem zabrał się za kolejne przekąski, na co oszołomiona Nadia reagowała wymownym spojrzeniem. Lektor skwitował to krótko:
No co, prawdziwy samiec. Takiego chciałaś, takiego masz.
Finał porannego posiłku Filipa i Nadii w "Hotel Paradise" zakończył się spektakularnym beknięciem
Najlepsze miało jednak dopiero nadejść. Gdy Nadia próbowała oddać partnerowi nielubiane pomidory, Filip stanowczo odmówił. Powodem okazały się ewentualne rewolucje żołądkowe, o których poinformował bez zbędnego skrępowania:
Będę biegał ciągle. Nie powiem, gdzie – wypalił bez ogródek.
Żeby tego było mało, chwilę po wygłoszeniu swojej teorii Filip po prostu soczyście beknął przy stole. Zamiast jednak spłonąć ze wstydu, skwitował swój wyczyn z rozbrajającą szczerością:
Jak to samo wyszło! – tłumaczył niezbyt speszony.