Historia pani Jolanty porusza od pierwszych minut. Kobieta od najmłodszych lat musiała mierzyć się z traumą, której skutki odczuwa do dziś. Dorastała w dysfunkcyjnej rodzinie, gdzie nie brakowało przemocy i problemów z alkoholem. Zamiast beztroskiego dzieciństwa były strach, niepewność i walka o przetrwanie. Mimo to nie poddała się i postanowiła stworzyć swoim dzieciom dom pełen miłości oraz poczucia bezpieczeństwa.
WIDEOTYLKO U NAS: Grażyna Wolszczak o aferze wokół kontynuacji "Nigdy w życiu!". "Zostały popełnione jakieś niezręczności"
Bohaterka programu "Nasz nowy dom" opowiedziała o bolesnym dzieciństwie
Pani Jolanta nie ukrywa, że dzieciństwo było dla niej prawdziwym piekłem. Wspominając tamte lata, wciąż nie potrafi powstrzymać emocji.
Byłam bita. Alkohol zabrał mi całe dzieciństwo. (...) W domu, w którym żyłam, nie było zasad. Ciągle był alkohol. Ciągle była przemoc.
Los sprawił, że razem z rodzeństwem trafiła do domu dziecka. Paradoksalnie właśnie tam po raz pierwszy mogła poczuć względny spokój i stabilizację.
Z perspektywy czasu tam żyło mi się lepiej.
Choć doświadczenia z młodości mogły ją złamać, kobieta postanowiła przerwać ten trudny schemat. Dziś całą swoją energię poświęca dzieciom, starając się zapewnić im życie wolne od lęku i problemów, które sama zna aż za dobrze.
Nie mam kontaktu w ogóle ze swoją rodziną. Nie pozwoliłabym na to, żeby moje dzieci miały z nimi kontakt. Nie chcę im w ogóle pokazywać, że takie życie istnieje.
ZOBACZ TAKŻE: Nowa czołówka "Na Wspólnej" bez utworu Krzysztofa Krawczyka. Były menedżer artysty: "Ogromne rozczarowanie"
Kredyty i skrajny chłód w starym budynku bohaterki najnowszego odcinka "Nasz nowy dom"
Droga do własnego mieszkania również nie była usłana różami. Dzięki ogromnej determinacji i wsparciu życzliwych ludzi pani Jolanta kupiła lokal dla swojej rodziny. Ceną za spełnienie marzenia były jednak kredyty, które do dziś obciążają domowy budżet.
Czasem muszę odmówić dzieciom. Kiedyś wyjdziemy z tego, będzie dobrze.
Na co dzień rodzina zmagała się z wieloma problemami. Mieszkanie znajdowało się w starym budynku z drewnianymi stropami, a zimą panował w nim przenikliwy chłód. Temperatura bywała tak niska, że pokój dzieci trzeba było wyłączać z użytkowania. Kłopoty sprawiała także ciepła woda, której nie wystarczało dla wszystkich domowników, a przestarzała instalacja elektryczna stwarzała realne zagrożenie i doprowadziła nawet do uszkodzenia sprzętów.
Ekipa "Nasz nowy dom" postanowiła pomóc rodzinie. Po remoncie pani Jolanta i jej dzieci mogą wreszcie cieszyć się bezpiecznym, ciepłym i funkcjonalnym mieszkaniem.