Odcinek 5. "Królowej przetrwania". Drama, łzy i wtopa roku
Nowy sezon "Królowej przetrwania" od pierwszych odcinków dostarcza widzom ogromnych emocji. Tym razem uczestniczki trafiły do wymagających warunków na Sri Lance, gdzie muszą radzić sobie bez wygód i w pełnym odcięciu od codzienności. Egzotyczna sceneria to jednak tylko tło – prawdziwe napięcie budują relacje między bohaterkami, które z odcinka na odcinek stają się coraz bardziej intensywne.
Co się wydarzyło w 5. odcinku "Królowej przetrwania"?
Piąty odcinek programu pokazał, że rywalizacja to nie tylko fizyczne wyzwania, ale też emocjonalne konfrontacje i szczere wyznania. Podczas jednego ze spokojniejszych momentów uczestniczki zaczęły dzielić się bardzo osobistymi historiami. Szczególne poruszenie wywołała wypowiedź Mai Rutkowski, która zdecydowała się na odważne wspomnienia z młodości.
Jak miałam 19-20 lat… z moimi przyjaciółkami… Młoda byłam. Chciałam spróbować różnych rzeczy, całowałam się z kobietą, próbowałam innych rzeczy z kobietami, stwierdziłam, że to nie dla mnie, ale na pewno mogę powiedzieć, że spróbowałam. […] Od 15 lat mam jednego mężczyznę i oddałam się całkowicie i tego oczekuję od niego - powiedziała.
Równie otwarcie inne uczestniczki mówiły o swoich doświadczeniach, w tym o operacjach plastycznych.
CZYTAJ TAKŻE: "Królowa przetrwania". Natalisa zorganizowała lekcję twerku. Pajączkowska i Rutkowski wywijały pośladkami [WIDEO]
Kłótnie i łzy w "Królowej przetrwania"
Sielanka nie trwała jednak długo, bo szybko pojawiły się kolejne napięcia. Konflikt między Mają Rutkowski a Iloną Felicjańską pokazał, jak cienka jest granica między rozmową a kłótnią. Emocje wywołał temat odpowiedzialności i relacji rodzinnych, a Felicjańska nie gryzła się w język:
Mówisz, że jesteś po stronie kobiet. Nie. Krzysztof Rutkowski poszedł do łóżka z tą kobietą i zrobił jej dziecko. […] Jest ojcem jej dziecka i powinien płacić alimenty - oznajmiła twardo, na co Maja zareagowała łzami.
Szczególną uwagę widzów wzbudził test wiedzy, z którym niejedna uczestniczka miała spore problemy. Udzielenie poprawnych odpowiedzi przerastało kolejne panie, a Karolina Pajączkowska podsumowała całą sytuację w niemiły sposób.
I one mają prawa wyborcze?