Spore nerwy w "Milionerach". Uczestnik miał kłopoty już na początku gry
W najnowszym odcinku "Milionerów" nie zabrakło emocji już na samym początku rozgrywki. Nikodem Kapek z Krakowa, który zasiadł naprzeciw Huberta Urbańskiego, szybko przekonał się, że nawet pozornie niewinne pytanie może sprawić spore trudności.
Teleturniej "Milionerzy" od lat przyciąga przed telewizory rzesze widzów, którzy wspólnie z uczestnikami próbują znaleźć poprawne odpowiedzi na kolejne pytania. W poniedziałkowym wydaniu programu do gry przystąpił nauczyciel historii z Krakowa. Początek zapowiadał się bardzo obiecująco, jednak już przy trzecim pytaniu musiał sięgnąć po jedno z kół ratunkowych.
Powstanie film o Sebastianie Fabijańskim?! "Moja historia mogłaby być inspirująca"
Kłopoty uczestnika "Milionerów" na początku walki o milion złotych
Pierwsze dwa pytania nie sprawiły uczestnikowi większych problemów. Sytuacja zmieniła się, gdy na ekranie pojawiło się zdjęcie jednego z najbardziej charakterystycznych szczytów Europy. Hubert Urbański zapytał, która góra, położona na granicy Włoch i Szwajcarii, jest uznawana za najbardziej fotogeniczny szczyt Alp. Wśród możliwych odpowiedzi znalazły się Mont Blanc, Monte Rosa, Jungfrau oraz Matterhorn.
Nikodem Kapek przyznał, że nie jest pewien właściwego rozwiązania, dlatego postanowił zaufać publiczności. Decyzja okazała się trafiona. Aż 74 proc. widzów wskazało odpowiedź "Matterhorn", która była prawidłowa. Dzięki temu uczestnik mógł kontynuować walkę o kolejne pieniądze i uniknąć przedwczesnego zakończenia gry.
CZYTAJ TAKŻE: Uczestniczka "Milionerów" usłyszała pytanie za 500 tys. zł i zamarła. "Co ja najlepszego zrobiłam?!"
W "Milionerach" jedna pomyłka oznacza koniec marzeń o wielkiej wygranej
Ostatnie odcinki programu pokazują, że nawet doświadczeni i dobrze przygotowani gracze mogą natknąć się na wyjątkowo podchwytliwe pytania. Kilka dni wcześniej widzowie obserwowali zmagania pani Agaty, która dotarła aż do pytania wartego 250 tys. zł. Tym razem problem dotyczył zagadnienia z fizyki i jednostek astronomicznych. Uczestniczka wykorzystała koło ratunkowe polegające na pomocy prowadzącego, jednak nawet Hubert Urbański nie znał odpowiedzi. Sytuację skomentował żartobliwie, czym rozbawił publiczność w studiu.
Ostatecznie ryzykowna decyzja okazała się błędna i zakończyła imponującą serię poprawnych odpowiedzi. Takie momenty przypominają, że w "Milionerach" o sukcesie decydują nie tylko wiedza i doświadczenie, ale także odrobina szczęścia oraz umiejętność zachowania zimnej krwi pod presją.