TYLKO U NAS: Eliza Trybała bojkotuje wizyty duszpasterskie. "To był jakiś psychiczny ksiądz"
Eliza Trybała nie wpuszcza księdza podczas wizyty duszpasterskiej, do czego przyznała się w rozmowie z redakcją Jastrząb Post. Celebrytka wspomniała o nieprzyjemnej sytuacji sprzed lat. – Ksiądz robił mi wyrzuty – ujawniła nam.
Eliza Trybała otwarcie mówi o tym, że nie wpuszcza księdza podczas wizyt duszpasterskich, które organizowane są przede wszystkim w styczniu. Celebrytka, znana widzom przede wszystkim z "Warsaw Shore" i "Królowej przetrwania", wyjaśniła nam, czemu nie uczestniczy w spotkaniach z duchownymi.
Eliza Trybała nie przyjmuje księdza po kolędzie
Eliza Trybała w rozmowie z reporterką Jastrząb Post wskazała, że nie czuje potrzeby spotkań z księżmi podczas wizyt duszpasterskich. Zapewniła jednak, że nie chce narzucać swoim dzieciom wiary:
Jeśli chodzi o samą religię i to, jaką wiarą chcą podążać moje dzieci, to one decydują. Jeżeli by nie chciały chodzić na religię, to wypisałabym je. One teraz chcą uczestniczyć w mszach, chodzić do kościoła, chcą przyjąć komunię, więc jest ok. Ja nie przyjmuję księdza, nie spowiadam się, nie chodzę do kościoła. Moja rodzina jest bardzo religijna.
Eliza Trybała wróciła do nieprzyjemnej sytuacji z księdzem, której doświadczyła w przeszłości. Wspomniała, że była wtedy chora, a ksiądz "kazał jej na siłę wyjść spod kołdry". Dodała:
Robił mi wyrzuty, że u Kuby Wojewódzkiego śmiałam się z kościoła. A ja u Kuby powiedziałam, że chrzczę dziecko, bo chcę, żeby było chrzczone, że chciałabym, żeby miało komunię, a później będą miały swoją drogę, swój wybór. Pamiętam, że on mi wyciągał telefon, pokazał te filmiki. W ogóle jakiś psychiczny ksiądz... Więc w księży nie wierzę, w kościół również, ale każdy może wierzyć w co chce.
Eliza Trybała zapewniła, że gdyby do jej drzwi zapukał ksiądz, to by go nie wygoniła, ale jeszcze jej się nie zdarzyło, żeby faktycznie przyszedł do niej z wizytą duszpasterską. "Nas też długo nie ma, bo wyjeżdżamy jakoś tydzień przed świętami i jakoś po trzech tygodniach dopiero przyjeżdżamy, więc chyba nie mieliśmy nawet okazji się z nim zetrzeć" – wyjaśniła nam.