Widzowie GRZMIĄ po wynikach selekcji do Eurowizji. Poszło o drugie miejsce
Ola Antoniak zajęła drugie miejsce w finale polskich eliminacji do Eurowizji 2026, co wywołało duże emocje wśród obserwatorów konkursu. Komentujący nie szczędzą krytyki w kierunku 16-latki, która jeszcze przed selekcjami stała się bohaterką kontrowersji. – Fani nie wierzą w uczciwość tych głosów i mają do tego pełne prawo – podsumowała jedna z ekspertek eurowizyjnych.
TVP przez ostatnie tygodnie była mocno krytykowana przez to, jak zorganizowała polskie eliminacje do Eurowizji 2026. Zrezygnowała bowiem z organizacji koncertu z udziałem publiczności, a zamiast tego wyemitowała w sobotę nagrany program, zaś wyniki głosowania telewidzów podała dopiero następnego dnia w "Pytaniu na śniadanie". Zwyciężyła Alicja Szemplińska, a drugie miejsce zajęła Ola Antoniak, co wywołało wyjątkowo dużo emocje wśród fanów Eurowizji.
Alicja Szemplińska jedzie na Eurowizję. "Wiadomość przyszła W ŚRODKU NOCY"
Widzowie OBURZENI wynikiem Oli Antoniak w eliminacjach do Eurowizji 2026
16-latka znana z "The Voice Kids" dostała aż 18,39 proc. poparcia w głosowaniu SMS-owym i poprzez aplikację mobilną TVP. Wysoki wynik zaszokował wielu miłośników Eurowizji, zwłaszcza że Ola Antoniak nie była faworytką – zajmowała ostatnie miejsce w większości przedkonkursowych plebiscytach. W komentarzach na profilu TVP na Facebooku i Instagramie roi się od krytyki wobec finalistki i jej współpracowników.
"Antoniak miała kupione głosy, tak jak reklamy na YouTubie", "Widzę, że Ola znowu boty kupiła", "Antoniak z tymi kupionymi głosami – żałosne", "Te drugie miejsce Antoniak z kupionych głosami... Jak dobrze, że to nie wystarczyło", "Team Oli Antoniak robi jej krzywdę. Najpierw kupione wyświetlenia, teraz głosy (?). Dobrze że nie wygrała", "Gratuluję teamowi Oli, że nabili jej wysokie drugie miejsce, tylko szkoda, że nie rozumieją, iż takie praktyki szkodzą jej na starcie kariery", "Drugie miejsce to hit. Tyle zainwestowali w wyświetlenia i niewątpliwie głosowanie online, a i tak przegrali" – to tylko niektóre z wielu komentarzy, które można znaleźć pod wpisami o wynikach głosowania w finale polskich eliminacji do Eurowizji 2026.
Eliminacyjny sukces Oli Antoniak szeroko skomentowała ekspertka eurowizyjna Maria Baładżanow w rozmowie z Pudelkiem. "Finanse włożone w promocję [piosenki 16-latki – red.] przełożyły się na rekordowe liczby na YouTubie, które niestety nie pomogły młodej artystce w pozytywnym odbiorze – a wręcz przeciwnie. Wielu fanów Eurowizji i dziennikarzy obawiało się, jaki to będzie miało wpływ na głosowanie w preselekcjach. Pomimo niezbyt dużego realnego zainteresowania, Ola zajęła ostatecznie drugie miejsce. (...) Sama zastanawiam się, na ile widzowie polubili ten występ, a na ile została tam wdrożona w/w taktyka. (...) Fani Eurowizji nie wierzą w uczciwość tych głosów i mają do tego pełne prawo, patrząc na działania i strategię managementu Oli Antoniak" – podsumowała.
Ola Antoniak jeszcze przed finałem selekcji znalazła się na celowniku fanów Eurowizji. Nie brakowało spekulacji, że ktoś z ekipy 16-latki sztucznie nabijał wyświetlenia pod teledyskiem do jej piosenki na YouTubie, a wielu użytkowników skarżyło się na nachalne reklamy klipu. Internauci zwracali też uwagę na nienaturalną dysproporcję w statystykach piosenki – teledysk odnotował prawie 6 mln wyświetleń, ale sam utwór odtworzono tylko niecałe 29 tys. razy na popularnej platformie streamingowej Spotify.
ZOBACZ TEŻ: Ekspert o zwycięstwie Alicji Szemplińskiej w eliminacjach do Eurowizji. Mówi o ZASKOCZENIU
Aferę wokół Oli Antoniak komentowało wielu ekspertów eurowizyjnych, m.in. Mieszko "Miechulec" Czerniawski i Maciej Mazański z kanału "Dobry wieczór Europo". W swoich analizach podkreślali, że wykupowanie reklam na YouTubie wcale nie jest nielegalne, choć może być źle odbierane przez internautów. Po kliknięciu w reklamę można się dowiedzieć, że kampanię promocyjną wykupiła agencja artystyczno-reklamowa, którą prowadzi współautor piosenki Oli Antoniak.
Menedżer Oli Antoniak kilka tygodni temu odparł wszelkie zarzuty, oświadczając że "ani jedno wyświetlenie teledysku (...) Oli Antoniak nie było ani kupione, ani fałszywe". TVP po wybuchu afery zapewniła fanów Eurowizji o "bezpieczeństwie głosowania podczas krajowych preselekcji".