James Van Der Beek nie żyje. Gwiazdor "Jeziora marzeń" zmarł w wieku 48 lat
Świat show-biznesu poniósł wielką stratę. James Van Der Beek, znany z roli w kultowym serialu "Jezioro marzeń", zmarł po długiej walce z rakiem jelita grubego. 11 lutego 2026 roku na Instagramie pojawiło się oficjalne oświadczenie o śmierci aktora. Smutną informację przekazała żona gwiazdora.
James Van Der Beek, aktor kojarzony przede wszystkim z kultowym serialem "Jezioro marzeń", zyskał sympatię widzów na całym świecie. Jego rola Dawsona Leery’ego dała mu międzynarodową popularność i otworzyła drzwi do kariery w Hollywood. W 2023 roku zdiagnozowano u niego nowotwór jelita grubego.
Dorota Szelągowska w ciepłych słowach o Jakubiaku. Mówi, co u Anastazji. "Jeżeli ta śmierć i umieranie, miało być po coś..."
James Van Der Beek nie żyje. Zmarł gwiazdor "Jeziora marzeń"
James Van Der Beek usłyszał diagnozę raka jelita grubego w trzecim stadium. Rok później postanowił podzielić się tą informacją publicznie. Warto podkreślić, że w trudnych chwilach wspierała go cała rodzina – żona Kimberly i ich sześcioro dzieci.
11 lutego 2026 roku żona aktora poinformowała o jego śmierci na Instagramie. - Nasz ukochany James David Van Der Beek odszedł dziś rano spokojnie. Swoje ostatnie dni spotkał z odwagą, wiarą i łaską. Jest wiele do przekazania odnośnie jego życzeń, miłości do ludzkości i świętości czasu. Te dni nadejdą. Na razie prosimy o spokojną prywatność, ponieważ opłakujemy naszego kochającego męża, ojca, syna, brata i przyjaciela - czytamy.
James Van Der Beek zmarł w wieku 48 lat. Jego rola przeszła do historii
"Jezioro marzeń" stało się jedną z najpopularniejszych produkcji młodzieżowych lat 90-tych. Van Der Beek zyskał wówczas status gwiazdy, a sama produkcja pozostaje dla wielu fanów niezapomniana. Pojawiał się na ekranie także w wielu innych popularnych produkcjach, takich jak "Straszny film", "Pogoda na miłość" czy "Żyć szybko, umierać młodo".