"King's Man: Pierwsza misja" to trzeci film o agentach fikcyjnej organizacji tajnych służb. Za reżyserię i scenariusz odpowiadał Matthew Vaughn, który wcześniej nakręcił dwie poprzednie odsłony serii "Kingsman", czyli "Tajne służby" (2014) i "Złoty krąg" (2017). Główne role w "Pierwszej misji" zagrali m.in.: Ralph Fiennes (jako Orlando Oxford), Gemma Arterton (Polly Wilkins), Rhys Ifans (jako Grigorij Rasputin), Matthew Goode (Maximilian Morton), Tom Hollander (król Jerzy V), Harris Dickinson (Conrad Oxford) i Daniel Brühl (Erik Jan Hanussen).
WIDEOBond czy Kingsman? Zapytaliśmy widzów
O czym opowiada film "King's Man: Pierwsza misja"?
Akcja filmu rozgrywa się w czasach I wojny światowej. Jak zapowiadał dystrybutor filmu, "King's Man: Pierwsza misja" opowiada "ekscytującą historię początków pierwszej na świecie niezależnej agencji wywiadowczej". "Najgorsi tyrani i zbrodniarze w historii spiskują, by wywołać wojnę, której ofiarą padną miliony ludzi. I tylko jeden człowiek może ich powstrzymać" – zachęcali twórcy.
Odbiór filmu "King's Man: Pierwsza misja"
Film przy budżecie 95 mln dol. (ok. 358,5 mln zł) zapewnił twórcom przychody w wysokości prawie 126 mln zł (475,6 mln zł). Recenzenci byli raczej krytyczni wobec dzieła Matthew Vaughna z 2021 r. Agregator "Rotten Tomatoes" podsumował, że zaledwie 41 proc. z 179 recenzji było pozytywnych. Grzegorz Kłos z WP ocenił:
Trzecia odsłona sagi nie zaskakuje ani na poziomie aktorstwa, ani wykonania. "Ostatnia misja" to bardzo solidne widowisko z pierwszorzędnie oddanymi realiami epoki i pomysłowymi scenami akcji przywodzące na myśl zarówno poprzednie części. (...) Osobną kwestią jest scenariusz, bo Vaughn dokonał tu niespodziewanej gatunkowej wolty.
"Jest tu kilka rewelacyjnych momentów (niemy pojedynek w okopach I wojny światowej zrywa czapkę), Fiennes i spółka to aktorska pierwsza liga, a sceny akcji zaskakują bezceremonialnym bestialstwem" – ocenił.