Uczestniczka "Farmy" o nowotworze piersi. Przeszła już mastektomię. "2025 skopał mi tyłek"
Arwena Tarasiuk-Wilczewska bez owijania w bawełnę opowiedziała na Instagramie o swojej chorobie nowotworowej i drodze, którą musiała przejść w ostatnich miesiącach. Gwiazda "Farmy" nie ukrywa, że rak przewrócił jej życie do góry nogami, zmuszając do walki z bólem, strachem i własnymi ograniczeniami.
Arwena Tarasiuk-Wilczewska, choć nie była jedną z uczestniczek, które dotarły do finału 4. edycji "Farmy", szybko zdobyła sympatię widzów — przede wszystkim szczerością I naturalnością. Dziś, w social mediach regularnie pokazuje swoje życie i dzieli się z obserwatorami także trudniejszymi momentami, w tym diagnozą nowotworu piersi. — Dla mnie rak to nie jest żaden wyrok. Jest to choroba. Nie jest może łatwa — powoduje, że czasami muszę brać zwolnienie z pracy, biegać po lekarzach. Czasami jest nieprzyjemna, bo jest operacja, może być chemia, ale da się z tym żyć — opowiadała na antenie "halo tu polsat".
Przetakiewicz o chorobie nowotworowej męża. Jak czuje się Rinke? "To jest niewyobrażalne, dopóki ktoś sam tego nie przeżyje":
Arwena z "Farmy" mówi wprost, jak wyglądało jej leczenie
Początek stycznia przyniósł poruszający wpis Arweny Tarasiuk-Wilczewskiej, w którym otwarcie podsumowała ostatnie miesiące i poinformowała o postępach w swoim leczeniu. Przeszła już mastektomię oraz chemioterapię i przyznała, że nie było łatwo.
Tak, 2025 skopał mi tyłek… rzucił mnie na kolana i wciągnął w nierówną walkę bez jakiegokolwiek przygotowania. Bo nikt nie jest w stanie przygotować się na walkę z rakiem — czytamy.
ZOBACZ TAKŻE: Niewidomy muzyk, który koncertował z gwiazdami, zmaga się z nowotworem. Leczenia nie refunduje NFZ
Arwena Tarasiuk-Wilczewska o emocjach bez filtrów
Choć wiele osób unika tego określenia, Arwena podkreśliła, że dla niej właśnie słowo "walka" najlepiej oddaje to, przez co przeszła:
Dla wielu słowo "walka" jest najgorszym określeniem przechodzenia przez chorobę nowotworową — dla mnie jest idealne. Dokładnie oddaje to, przez co musiały przejść moja głowa i moje ciało.
Mimo strachu i bólu, gwiazda "Farmy" nie zamierza się poddać.
Walka z systemem, walka z emocjami, walka ze skutkami ubocznymi… W tej walce podniosłam rzucone rękawice i dałam z siebie wszystko — a nawet więcej, bo 200 procent siebie. Dlatego widzicie mnie uśmiechniętą, z łysą głową, bez makijażu, z opuchniętą twarzą. I dla siebie wygrałam tę walkę — skwitowała.