Występ w "Mam Talent!" zbił z tropu jurorów. Publiczność domagała się złotego przycisku
Obok jego występu naprawdę nie dało się przejść obojętnie. "Król Nocy" wrócił na scenę "Mam Talent!" po 15 latach, z energią, która natychmiast porwała publiczność. Jury nie było jednomyślne, ale publika domagała się złotego przycisku, który pozwoliłby uczestnikowi dostać się od razu do półfinałów.
Olaf Bressa, który jako nastolatek podbił serca widzów w 4. edycji "Mam Talent!", ponownie pojawił się na tej samej scenie — tym razem jako swoje alter ego, "Król Nocy". W 2020 roku stworzył tę postać, by nagrywać muzykę disco polo i budować bardziej ekstrawagancki, nocny wizerunek. Jak sam przyznał, jego powrót był świadomą decyzją. - Tak sobie postanowiłem, że nie mam nic do stracenia — mówił w programie, dodając, że chciał po prostu zaciekawić publiczność.
Lidia Kazen o Joannie Racewicz podczas castingu do Mam Talent. Skąd pomysł aby ją zaprosić?
Uczestnik "Mam Talent!" wzbudził mieszane reakcje
Choć 15 lat temu dotarł aż do finału, tym razem los nie był dla niego tak łaskawy. Trzech z czterech jurorów wcisnęło czerwony przycisk, choć Augustin Egurrola zdawał się bawić najlepiej.
Coś ujmującego było w twoim występie. Widziałem, że to jest coś, co daje ci paliwo do życia. Dzięki temu czujesz się nie tylko królem nocy, ale królem świata. I nie chciałem ci tego odbierać. Ale pewne jest jedno, że tym razem w finale nie będziesz — podsumował choreograf.
Publiczność "Mam Talent!" chce uczestnika w finale
Publiczność miała jednak zupełnie inne zdanie. W studiu rozległy się okrzyki:
Złoty przycisk!
Jurorzy mieli jednak gotową wymówkę.
Już nie mamy — powiedziały Julia Wieniawa i Agnieszka Chylińska, podkreślając, że wszystkie złote przyciski jury zostały już rozdane.
Ostatnią szansą była prowadząca, Paulina Sykut‑Jeżyna, ale i ona nie zdecydowała się użyć swojego przycisku.
Na koniec Marcin Prokop dorzucił jednak od siebie odrobinę humoru.
Ja bym powiedział, że to jest sztuka dla ludzi o bardzo wyrafinowanym guście, których jest mniejszość przy tym stole — żartował, patrząc na Augustina.
Wieniawa podsumowała występ jednym zdaniem, które najlepiej oddaje atmosferę w studiu:
Najważniejsze, że publiczność wstała i bawiła się świetnie.